Przepisy zabraniają a na Krupówkach handel psami trwa nadal
Mimo że 1 stycznia weszły w życie nowe przepisy dotyczące ochrony zwierząt, już teraz widać, że nie wszyscy ich przestrzegają. W znowelizowanej ustawie jest zakaz handlu psami i kotami, które nie pochodzą z legalnych zarejestrowanych hodowli. Prowadzenie takiej sprzedaży jak i kupowanie od nielegalnych sprzedawców zwierząt domowych jest wykroczeniem, za które grozi kara grzywny do 5 tys. zł lub ograniczenia wolności . Psy i koty mogą być sprzedawane tylko tam gdzie są legalnie hodowane oraz w schroniskach.
Kolejny zakaz dotyczy trzymania zwierzaków an uwięzi w sposób, który sprawia im ból, na łańcuchu czy sznurze krótszym niż 3 metry. Zmianie uległa również kara za znęcanie się nad zwierzętami teraz wynosi ona do 2 lat ograniczenia wolności lub jej pozbawienia.
Ubezpieczenia zwierzat < zobacz
O złamaniu zakazu handlu tuż po Nowym Roku poinformowało Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Według stojącej na jej czele Beaty Czerskiej na Krupówkach ciągle sprzedawane są psy. Mówi ona o mężczyźnie, który sprzedawał szczeniaka i otrzymał za niego 100 zł. Nikt ze sporej liczby ludzi tam obecnych nie zareagował ani nie poinformował o tym zdarzeniu policji.
Szczerze mówiąc dziwi mnie oburzenie brakiem reakcji ze strony ludzi. Szczerze wątpię by ktoś z tam obecnych wiedział, że taki handel jest nielegalny. Bo w końcu w naszej mentalności, jeśli mamy dajmy na to sukę, która się o szczeni a my sprzedamy psy z tego miotu, to jest to tylko i wyłącznie nasza sprawa i mamy do tego prawo. Wydaje się, iż karanie pojedynczych osób za taką sprzedaż wzbudzi tylko niezrozumienie i niechęć do tzw. obrońców zwierząt.
Niemniej Pani Czerska zapowiedziała, że zgłosi sprawę na policję a rzecznik służb mundurowych z Zakopanego stwierdził, że po zgłoszeniu policja ustali kto dopuścił się wykroczenia i sprawę przekaże sądowi grodzkiemu.
Część sprzedawców zdaje sobie sprawę z tego, że sprzedając psy łamią prawo. Według relacji funkcjonariuszy straży miejskiej, handlarze opuścili z pod Gubałówki jednak ciągle są obecni na Krupówkach. Małe psy, które chcą sprzedać trzymają na rękach a gdy zobaczą strażnika zaczynają udawać, że wyszli z czworonogiem na spacer.
Bancassurance ma się coraz lepiej
Polska Izba Ubezpieczeń nie przestaje monitorować rynku bancassurance i wydała drugi raport na jego temat. Zgodnie z zapowiedzią podsumowanie dotyczy stanu po trzecim kwartale ubiegłego roku. Składka za ubezpieczenia sprzedawane przez banki wyniosła 12,4 mld zł czyli 51,8 % wartości ubezpieczeń życiowych po trzech kwartałach roku 2011. 89 % wartości tych składek dotyczyło polis inwestycyjnych a 10,4 % pochodziło z umów związanych z produktami bankowymi z kolei 0,7 % wartości składek wygenerowały ubezpieczenia sprzedawane jako samodzielne. W sumie przez 9 miesięcy roku 2011 podpisano za pośrednictwem banków ok. 7,1 mln umów życiowych.
W segmencie polis majątkowych i osobowych udział bancassurance jest już dużo mniejszy. Przypis składki z tego kanału to 1,2 mld zł co stanowi 8,4 % wartości składek z całego sektora „nieżyciowego”. 36,5 % przypisu składki pochodzi z ubezpieczeń kredytów, gwarancji i ryzyk finansowych. Ubezpieczenia od szkód które spowodowały żywioły i innych szkód w mieniu wygenerowały 30,6 % przypisu składki. Trzecie miejsce pod tym względem zajęły ubezpieczenia chorobowe oraz wypadkowe – 17,3 % wartości składek zaś na końcu znajdują się polisy zapewniające ochronę prawną – 9 %. Jeśli chodzi o liczbę sprzedanych polis, to najwięcej z nich należy do pierwszej z wymienionych grup – ponad 20 mln sprzedanych produktów.
Polska Izba Ubezpieczeń podkreśla, że raporty na temat bancassurance zmierzają również do tego by wraz ze Związkiem Banków Polskich opracować i wdrożyć zasady dobrych praktyk. W ostatnich trzech latach takie zasady powstały w odniesieniu do ubezpieczeń związanych z kredytami hipotecznymi w tym roku mają powstać zasady dotyczące ubezpieczeń inwestycyjnych.
Podsumowując wartość całego rynku bancassurance po okresie, którego dotyczy raport to 13,6 mld zł. Większa część tej kwoty pochodzi z polis z sektora życiowego. Jak więc widać banki sprzedają nie tylko ubezpieczenia przy okazji kredytów hipotecznych ale coraz skuteczniej zachęcają klientów do zakupu innych polis, co do wyboru których klient pozostaje wolny. Widać więc, że ten kanał sprzedaży rozszerza się i firmy ubezpieczeniowe nie mogą go lekceważyć.
IKZE już działa
Wraz z nowym rokiem trzeci filar został uzupełniony o nowy, zapowiadany wcześniej produkt oszczędnościowy czyli Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. Jak sama nazwa wskazuje ma on służyć do stworzenia zabezpieczenia na wypadek gdyby świadczenie, do którego uprawniają ubezpieczenia emerytalne było zbyt małe.
Co ciekawe by założyć IKZE wystarczy mieć 16 lat. Tak samo jak w przypadku IKE istnieją limity wpłat na IKZE. W ciągu roku może to być maksymalnie 4 % z podstawy wymiaru składki odprowadzanej na ubezpieczenia społeczne w roku poprzednim. W przypadku gdy ta kwota nie przekracza 4 % z dwunastokrotności płacy minimalnej można przyjąć za limit ten wyższy wskaźnik. Jednak wpłaty nie mogą z kolei przekroczyć kolejnego limitu jakim jest 4 % kwoty, która stanowi granicę jeśli chodzi o ustalanie podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia rentowe i emerytalne. W roku 2011 jest to 100770 zł a owe 4 %, które stanowi granicę to 4030,80 zł.
Wszystkie wpłaty na IKZE dokonane w danym roku będzie można w rozliczeniu podatkowym odjąć od kwoty stanowiącej podstawę opodatkowania. Niemniej w momencie wypłaty środków trzeba będzie odprowadzić podatek dochodowych według ogólnych zasad.
Klient gromadzący pieniądze na IKZE będzie mógł je wypłacić po skończeniu 65 lat. Może to uczynić jednorazowo albo też w ratach. Jeśli wybierze ten drugi sposób, to raty będą rozłożone na minimum 10 lat, chyba że samo oszczędzanie trwało krócej. Gdy oszczędzający wypłaci całą kwotę, musi ją wskazać w zeznaniu podatkowym dotyczącym roku, w którym nastąpiła wypłata. Przy wyborze rat podatek jest opłacany w formie zaliczki przez instytucję, w której klient ma swoje IKZE.
Istnieje możliwość wypłaty pieniędzy zgromadzonych na IKZE przed 65 rokiem życia, wtedy jednak trzeba je doliczyć do uzyskanego dochodu i zapłacić z tego tytułu podatek. Nieopodatko0wane są natomiast transfery środków przy zmianie instytucji, w której klient posiada IKZE. Nie musimy też nic płacić dotychczasowej instytucji, chyba że transfer został dokonany przed upływem 12 miesięcy od daty widniejącej na umowie.
Większe składki na ubezpieczenia społeczne
Nowy rok przyniósł niezbyt dobrą zmianę dla wszystkich płatników ZUS a więc przede wszystkim przedsiębiorców. Będą musieli płacić większe składki na ubezpieczenia społeczne z uwagi na wzrost wysokości płac, od których one zależą. Przeciętne wynagrodzenie w tym roku to prawdopodobnie 3526 zł a przedsiębiorąca musi odprowadzić kwotę stanowiącą minimum 60 % tej wartości.
Jerzy Bartnik stojący na czele Związku Rzemiosła Polskiego zauważa, że dla większości (75 %) małych i średnich przedsiębiorstw wyższe składki połączone z podwyżkami cen paliw i elektryczności będą dużą przeszkodą w ich rozwoju w tym roku. Tak więc zatrudnieni w tych firmach raczej nie powinni raczej spodziewać się podwyżek.
Ubezpieczenia społeczne < zobacz
Wspomniane 60 % to minimalna podstawa, od której składki są obliczane jest to 2115,60 zł. Do składek na ubezpieczenia społeczne wlicza się składka emerytalna, rentowa, wypadkowa, chorobowa oraz na fundusz pracy. W sumie od tego roku zapłacą w skali miesiąca o 72,77 zł niż w roku ubiegłym czyli 719,52 zł. W ciągu roku będzie to więcej o 873,24 zł.
Do tego dochodzi jeszcze składka na ubezpieczenia zdrowotne. W tym roku jej podstawą jest 75 % przeciętnego wynagrodzenia, które było wypłacane w ostatnim kwartale roku ubiegłego.
Również przedsiębiorcy, którzy niedawno rozpoczęli swoją działalność będą musieli ponieść większe koszty jeśli chodzi o składki na ubezpieczenia społeczne. Przez pierwsze dwa lata od rozpoczęcia swojego biznesu przedsiębiorca płaci obniżone składki, których podstawa wynosić musi przynajmniej 30 % minimalnego wynagrodzenia. Jego wzrost w tym roku sprawił, że w skali miesiąca taki przedsiębiorca będzie musiał zapłacić o 10,11 zł więcej niż w roku ubiegłym a w ciągu roku więcej o ponad 120 zł. W sumie minimalna składka na ubezpieczenia społeczne kosztować go będzie 133,39 zł.
Tak więc niezależnie od stażu działalności gospodarczej, wszyscy przedsiębiorcy odprowadzą w tym roku więcej składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Tak więc już nie tylko kryzys gospodarczy da im się we znaki ale również polskie ubezpieczenia społeczne i oczywiści wzrost płacy minimalnej.
Internauci o ubezpieczeniach
Internetowy kanał sprzedaży polis jest coraz bardziej popularny wśród Polaków dlatego kolejne firmy ubezpieczeniowe stawiają na jego rozwój. Firma Gemius przygotowała raport zatytułowany „Plany ubezpieczeniowe internautów”, który zawiera ciekawe informacje dla tego sektora rynku ubezpieczeniowego.
Z raportu wynika, że użytkownicy internetu najchętniej kupują ubezpieczenia komunikacyjne – korzysta z nich 49 % ankietowanych. Oczywiście w dużej mierze wpływa na to zapewne ustawowy obowiązek posiadania samochodowego ubezpieczenia OC. Dodatkowo w okresie pół roku od daty przeprowadzenia badania, 7% respondentów chce kupić jakąś polisę samochodową. W stosunku do badania z jesieni roku 2010 zmniejszyła się o 8 punktów procentowych liczba osób, które mają zamiar kupić autocasco a 7 punktów procentowych liczba planujących zakup ubezpieczenia assistance. Z 16 do 24 % wzrosła liczba respondentów planujących kupno ubezpieczenia szyb.
Drugim rodzajem polisy pod względem popularności jest ubezpieczenie na życie, z którego korzysta 36% badanych zaś zakupić je ma zamiar 3 % respondentów. Wśród powodów zakupu najczęściej pojawia się troska o bezpieczeństwo finansowe bliskich po śmierci ubezpieczonego.
Na trzecim miejscu znajduje się ubezpieczenie mieszkania i ubezpieczenia zdrowotne. Każde z nich posiada 29 % internautów poddanych badaniu. Najmniej badanych posiada ubezpieczenia turystyczne – 8 %, a che je kupić 2 % pytanych. Dwuprocentowe zainteresowanie zakupem dotyczy też polis zdrowotnych zaś pięcioprocentowe dotyczy polis mieszkaniowych.
Najwięcej bo 47 % respondentów szuka informacji na temat konkretnych firm ubezpieczeniowych oraz ich produktów w internecie, 36 % pyta o opinię swoich bliskich. Mimo tego tylko 8 % kupiło ubezpieczenia za pośrednictwem internetu, dużo więcej planuje to zrobić w ciągu pół roku. Najczęstszym powodem korzystania z zakupu polis online jest szybkość zakupu (oszczędzanie czasu). Drugim powodem jest możliwość zrobienia wszystkiego bez wychodzenia a trzecim – niższe ceny.
Cechami, które skłaniają respondentów do zakupu ubezpieczenia jest przede wszystkim jego cena – 42 %, to czy ubezpieczyciel jest wiarygodny – 33 % oraz zrozumiał warunki polisy – 25 %. Firmy ubezpieczeniowe najbardziej wśród internautów rozpoznawalne to PZU – 84 %, Warta – 73 % oraz Allianz – 69 %.
Nowa ustawa i pierwsza interwencja – nielegalna hodowla w Łódzkim
Policjanci z Sieradza dokonali likwidacji nielegalnej hodowli, która mieściła się w gminie Burzenin w województwie Łódzkim. Na jej terenie znajdowały się psy w liczbie 52 osobników. Interwencja funkcjonariuszy odbyła się dzięki informacji udzielonej przez fundację „Niechciane i Zapomniane – SOS dla Zwierząt”. Jej pracownicy czekali już policjantów, towarzyszył im też weterynarz. Znalezione psy należały do różnych ras. Ich stan można określić dwoma słowami – były zaniedbane. Nielegalna hodowla należała do dwóch kobiet w wieku 75 i 37 lat, które nie posiadały żadnych, wymaganych przez prawo, zezwoleń na prowadzenie takiej działalności. Po oględzinach weterynarz wydał wniosek o odebraniu czworonogów właścicielkom i przekazaniu w opiekę członków fundacji.
Ubezpieczenia dla psa < zobacz
W odniesieniu do kobiet rozpoczęło się postępowanie karne na podstawie znowelizowanych przepisów Ustawy o Ochronie Zwierząt. Właścicielki hodowli mogą otrzymać karę grzywny albo też ograniczenia lub pozbawienia wolności na okres do dwóch lat.
Od początku stycznia obowiązują przepisy według których psy i koty mogą być sprzedawane i kupowane tylko w miejscu zarejestrowanych hodowli i w schroniskach. Poza takimi hodowlami nie można też rozmnażać tych czworonogów na potrzeby sprzedaży. Wyjątkiem są legalne hodowle rasowych psów i kotów.
Za nielegalny handel można zostać ukaranym grzywną, do 5 tys. zł, albo wspomnianym ograniczeniem lub pozbawieniem wolności. W nowych przepisach wprowadzono zakaz trzymania psów na uwięzi, której długość jest mniejsza niż 3 metry. Gdy ktoś znęca się nad zwierzętami oprócz kary pozbawienia lub ograniczenia wolności, sąd odbiera zwierzę dotychczasowemu właścicielowi oraz ma możliwość zakazać mu posiadania kolejnych do 10 lat włącznie (problemem jest tylko sposób wyegzekwowania przestrzegania tego zakazu). Sąd może też nakazać zapłatę nawiązki w kwocie od 500 zł do 100 tys. zł. Działania sieradzkich policjantów to jeden z pierwszych przypadków egzekwowania znowelizowanych przepisów, których w większości jak na razie świadome są osoby należące do różnych organizacji pozarządowych i instytucji zajmujących się ochroną zwierząt i obroną ich praw.
Better Life – lepsza emerytura w Open Life
W związku z tym, że informacje o złym stanie w jakim znajdują się polskie ubezpieczenia emerytalne coraz więcej osób interesuje się sposobami oszczędzania na dodatkową emeryturę. To z kolei sprawia, że firmy ubezpieczeniowe poszerzają oferty o nowe produkty, umożliwiające to. Niedawno, spodziewając się wzrostu sprzedaży w tym sektorze, tą drogą poszło Open Life TUŻ wprowadzając do sprzedaży program „ Better Future”. Skierowany on jest do tych konsumentów, którzy są zainteresowani oszczędzaniem w długim horyzoncie czasowym oraz inwestowaniem oszczędzanych środków w celu osiągnięcia zysków.
Better Future to w swej istocie grupowe ubezpieczenie na życie oraz na dożycie z funduszem kapitałowym. Mogą z niego skorzystać klienci między 18 a 65 rokiem życia, o ile zdecydują się na oszczędzanie przez minimum 10 lat. Każdy uczestnik programu ma możliwość decydowania w jakie fundusze mają być wpłacane przez niego pieniądze oraz dowolnie alokować swój kapitał przez zmianę funduszy.
Minimalna miesięczna składka to 100 zł. Klienci, którzy jedna zdecydują się na wyższą mogą liczyć na dodatkowe profity. Począwszy od 350 zł uczestnik ubezpieczenia otrzymuje dodatkową alokację, której wysokość wynosi 5 % kapitału wpłaconego w ciągu pierwszego roku od podpisania umowy. 10 % dodatkowej alokacji przysługuje tym, których składka wyniesie 1 tys. zł Oprócz tego, jeśli ktoś zdecyduje się na okres ubezpieczenia dłuższy niż 10 lat, to za każdy nieparzysty rok po tym okresie dostaną 10-procentową alokację od wpłaconych środków.
Każdy uczestnik ma też możliwość jeden raz w ciągu okresu ubezpieczenia zawiesić wpłacanie składki na 6 miesięcy oraz obniżyć o połowę składkę, którą zadeklarował. Gdy chodzi o fundusze, w które inwestowana będzie część składki, to klienci mają do wyboru kilkadziesiąt o różnego typu strategiach inwestycyjnych. Można więc zdecydować się na te zapewniające większe bezpieczeństwo i mniejszy zysk lub też zdecydować się na te o agresywnym sposobie inwestowania. Fundusze te są zróżnicowane również geograficznie oraz mają różne podmioty zarządzające nimi.
W tym roku do 4,5 tys. zł za brak OC
I mamy zapowiedziane zwiększenie kar dla kierowców, którzy uznali, że ubezpieczenia samochodowe OC są im niepotrzebne. Nowe przepisy weszły w życie 1 stycznia tego roku i sprawiają, iż kary, których nakładaniem zajmuje się Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny staną się bardziej dotkliwe. Jest to kolejny krok w walce o to by jak najwięcej kierowców wywiązywało się z ustawowego obowiązku posiadania ubezpieczenia OC. Wcześniej UFG publikował regularnie informacje o największych swoich dłużnikach, którzy muszą zwrócić Funduszowi pieniądze za świadczenia wypłacone poszkodowanym w wypadkach, których byli sprawcami, udostępnił swoją bazę danych firmom ubezpieczeniowym i zacieśnił współpracę z policją i innymi służbami uprawnionymi do kontroli pojazdów.
Od tego roku wysokość wspomnianej kary to podwojona wartość wynagrodzenia minimalnego w danym roku. Aktualnie wynosi ono 1,5 tys. zł. Niemniej ową podwojoną wartość zapłacą jedynie właściciele samochodów osobowych. W przypadku posiadaczy pojazdów ciężarowych i autobusów, brak ubezpieczenia OC będzie ich kosztował 4,5 tys. zł czyli potrojoną wartość wynagrodzenia minimalnego. Najmniej zapłacić będą musieli motocykliści bo tylko 500 zł (1/3 wartości wynagrodzenia).
Dotychczas obowiązujące przepisy uzależniały wysokość kar od aktualnego kursu euro. Konkretnie chodziło tu o kwotę 500 euro, którą przeliczano na złotówki zgodnie ze średnim kursem Narodowego Banku Polskiego. To wiązało się z dużymi wahaniami wysokości kar w poszczególnych latach.
Ze starych zasad pozostała ta, która mówi, że UFG ogłasza wysokość kar obowiązującą w danym roku do 3 stycznia. Od tego roku kara ta będzie wzrastać, wraz ze wzrostem płacy minimalnej, co bardziej odpowiada warunkom polskim niż dotychczasowy kurs euro.
Skąd jednak UFG czerpie informacje o kierowcach, którzy nie posiadają ubezpieczenia OC? Najczęściej ma to miejsce podczas kontroli drogowych prowadzonych przez policję. Jeśli kierujący pojazdem nie posiada dowodu zawarcia umowy na polisę OC, wówczas funkcjonariusz przekazuje jego dane do UFG, który sprawdza czy dana osoba wykupiła taką polisę i jedynie zapomniała zabrać ze sobą potwierdzenia, czy też rzeczywiście jej nie posiada. Kiedy w grę wchodzi opcja druga, nakłada karę i wysyła wezwanie do jej zapłacenia oraz wykupienia polisy OC.
Ubezpieczenia komunikacyjne w zimie
Wprawdzie w tym roku zima nie dała się jeszcze kierowcom we znaki ale wszystko jeszcze może się zmienić. To właśnie w tej porze roku widać jeszcze bardziej opłacalność posiadania polisy OC. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy wykupywać ją tylko w zimie, jej posiadanie jest w końcu obowiązkowe, chodzi natomiast o to, że jego przydatność rośnie w trakcie trudnych warunków pogodowych, podobnie jest z autocasco, assistance i NNW.
Dzieje się tak z uwagi na zwiększenie liczby kolizji drogowych, których sprawcą może być, oczywiście niecelowo, nawet najlepszy kierowca. Czasem po prostu warunki na drodze mogą tak zaskoczyć kierującego, że uniemożliwią mu zapanowanie nad autem. Zacznijmy więc od kolizji czyli zdarzeń drogowych, w których żaden ich uczestnik nie odniósł obrażeń ciała. Kierowca, który jest jego sprawcą jest zobowiązany sfinansowania naprawy wyrządzonej szkody. Jeśli posiada OC komunikacyjne, wówczas odszkodowanie wypłaca firma ubezpieczeniowa, w której je wykupił, jeśli zaś nie, poszkodowany może domagać się, by sprawca zapłacił z własnej kieszeni. A co z uszkodzeniem samochodu sprawcy? Tutaj jedynym ratunkiem może być autocasco, w przypadku jego braku lub gdy dane zdarzenie nie znajduje się w zakresie ochrony ubezpieczeniowej pozostaje samemu sfinansować naprawę.
Jeśli w zdarzeniu drogowym, ktoś został ranny, mamy do czynienia z wypadkiem. W takiej sytuacji sprawca jest finansowo odpowiedzialny zarówno za szkody materialne (uszkodzenie pojazdu) jak i osobowe (obrażenia poszkodowanych). Również w tym przypadku sprawcę ratuje posiadane ubezpieczenie OC, jeśli zaś go brakuje, odszkodowanie wypłaca Urzędowy Fundusz Gwarancyjny, który następnie występuje do sprawcy z żądaniem zwrotu wypłaconego świadczenia. Trzeba też pamiętać, że na oblodzonej nawierzchni – drodze lub chodniku wypadek i w konsekwencji uraz może zdarzyć się każdemu dlatego dobrym uzupełnieniem posiadanych polis komunikacyjnych będzie ubezpieczenie NNW kierowców.
Niektórzy przy dużych opadach śniegów, oblodzonej nawierzchni i spowodowanych tym korkach na pewien okres czasu zostawiają samochody na parkingach przesiadając się w komunikację miejską. Stojące dłużej niż zwykle w jednym miejscu auto może być bardziej narażone na włamanie i kradzieże. Wiadomo, że ze skutecznością działań policji w tym względzie bywa różna, zaś posiadając ubezpieczenie AC, które obejmuje tego typu sytuacje możemy liczyć nie tylko na zwrot kosztów za skradziony sprzęt ale również za dokonane zniszczenia.
Wiadomo, że niskie temperatury, wpływają również na działanie poszczególnych podzespołów w samochodzie. Czasami akumulator czy silnik zawiedzie w momencie gdy kierowca nie ma za bardzo gdzie szukać pomocy. Dlatego przed zimą warto zastanowić się nad wykupem assistance a jeśli już jakieś posiadamy gdyż dotychczasowy ubezpieczyciel dodał nam je gratis, np do pakietu AC OC, to dobrze jest sprawdzić zakres ochrony ubezpieczeniowej i ewentualnie ją rozszerzyć na sytuacje, które często zdarzają się właśnie w tym okresie. Dzięki temu gdy kierowca znajdzie się w trudnej sytuacji i auto odmówi mu posłuszeństwa wystarczy, że zadzwoni pod numer firmy ubezpieczeniowej by uzyskać potrzebną pomoc. Zależnie od zakresu ochrony, może to być naprawa usterki na miejscu zdarzenia lub odholowanie auta do najbliższego warsztatu.
Oczywiście nie ma szans by wykupić wspomniane ubezpieczenia komunikacyjne tylko na miesiące zimowe. Standardowa długość umowy to 12 miesięcy. Niemniej w tym artykule nie chcieliśmy sugerować, że ubezpieczenia przydają się tylko w zimie. Zima może być pretekstem do tego by w końcu się na nie zdecydować i przedłużać na kolejne lata. Jeśli powodem wahania jest cena, to wystarczy spojrzeć na koszty odszkodowań by stwierdzić, że tak naprawdę zupełnie nieopłacalne jest nieposiadanie polis, szczególnie OC i autocasco.
Gdy wybieramy się na zimowy urlop za granicę, warto dodatkowo sprawdzić czy w kraju, do którego zmierzamy posiadane przez nas ubezpieczenia działają i chronią nas (chodzi tu głównie o ubezpieczenie AC). Jeśli nie, należy udać się do firmy ubezpieczeniowej i zapłacić za dodatkowe rozszerzenie ochrony o to państwo. Szukając najlepszych polis najlepiej porównywać ze sobą najpierw ów zakres a dopiero potem cenę. Wyjątkiem jest ubezpieczenie OC – tu zawsze zakres będzie taki sam.
W PZU łatwiej zlikwidować szkody
Firmy ubezpieczeniowe dążą do tego by zmniejszać koszty swojej działalności i usprawniać obsługę klientów między innymi przez informatyzację. Po ostatnich informacjach od Warty, która chwaliła się umożliwieniem klientom szybką likwidację szkód przez telefon i internet, przyszedł czas na największego polskiego ubezpieczyciela. PZU uruchomiło system elektronicznej likwidacji szkód o nazwie E-szkoda. Umożliwia on zgłoszenie szkody przez internet za pomocą specjalnego formularza i możliwości dołączania do nich załączników dokumentujących szkodę, bieżące monitorowanie procesu likwidacyjnego, zadawanie pytań dotyczących kwestii z tym związanych. W systemie tym można dokonać likwidacji szkód, jeśli chodzi o ubezpieczenia obejmujące swoim zakresem szkody komunikacyjne, majątkowe oraz osobowe. E-szkoda obsługuje też świadczenia ze spółki PZU Życie.
Wspomniany formularz likwidacyjny znaleźć można na stronie głównej PZU. Wystarczy kliknąć na zakładkę o nazwie „zgłoś szkodę lub roszczenie”. Następnie do wyboru mamy wymienione wyżej kategorie szkód oraz teksty wyjaśniające jak owego zgłoszenia dokonać i na co zwrócić uwagę. W formularzu wybiera się rodzaj szkody oraz podaje podstawowe informacje dotyczące zdarzenia. Następnie pojawia się opcja, dzięki której można dołączyć do formularza potrzebną dokumentację: mogą to być zdjęcia szkody lub zeskanowane dokumenty. Wysłanie formularza powoduje natychmiastowe rozpoczęcie proce likwidacji szkody. Jest to duże uproszczenie w stosunku do tradycyjnej procedury likwidacji szkód i oczywiście wygoda dla klienta, który nie musi nigdzie dzwonić by dowiadywać się o stan swoje sprawy, gdyż może jej przebieg śledzić na ekranie komputera.
Gdy formularz zostanie wypełniony i wysłany klient otrzymuje na podany wcześniej adres poczty elektronicznej, wiadomość, w której znajdują się dane umożliwiające zalogowanie się na indywidualne konto, na stronie ubezpieczyciela. Dzięki temu klient może wypełniać wszelkie potrzebne formularze i przesyłać je drogą online. Ma też dostęp do teczki szkodowej i możliwość czytania znajdujących się w niej dokumentów. Istotne jest też, że każdy klient, który posiada ubezpieczenie w PZU, nawet jeśli rozpoczął likwidację szkody w tradycyjny sposób, może w jej trakcie złożyć dyspozycję założenia takiego konta w systemie.
Aktualnie z systemu E-szkoda korzysta około 20 % klientów, którzy likwidują szkody. Jednak poziom wykorzystania tego kanału stale wzrasta. Oprócz systemu PZU wprowadziło też inne ułatwienia mające na celu uproszczenie i zwiększenie wygody obsługi świadczeń i szkód. Należy do nich wprowadzenie procedury uproszczonej w likwidacji szkód, niezależnie od tego jakiego ubezpieczenia one dotyczą. Dzięki temu cały proces trwa krócej i zmniejszają się koszty jakie ponosi firma ubezpieczeniowa z tego tytułu.
Kolejnym przykładem jest tzw. Platforma Komunikacji Szkodowej, dzięki której komunikacja między PZU a warsztatami, które biorą udział w likwidowaniu szkód przebiega dużo sprawniej i szybciej. Za jego pomocą można w prosty sposób przesłać zarówno zlecenie dokonania oględzin uszkodzonego pojazdu jak i przekazywanie informacji o tym na jakim etapie jest zlecenie. Do tego dochodzi jeszcze wymiana dokumentacji oraz wszelkich kalkulacji dotyczących przewidywanych kosztów naprawy.
Natomiast w lecie tego roku PZU postanowiło poprawić jakość i szybkość likwidacji szkód, jeśli chodzi o ubezpieczenia rolnicze, a konkretnie ubezpieczenia upraw. Uruchomił on system o nazwie „Kłos”, który służy do oszacowania szkód, które wystąpiły w uprawach objętych ochroną ubezpieczeniową. Ten system elektroniczny posiada specjalny moduł głosowy, dzięki którym Mobilni Eksperci skracają czas jaki jest potrzebny na sporządzenie wyceny zaistniałej szkody. Dzięki temu, że system rozpoznaje komendy wydawane głosem likwidator nie ma zajętych rąk i może rzeczywiście skoncentrować się na oględzinach roślin tworzących daną uprawę. Komendy zapisuje system, który na ich podstawie oraz zgromadzonych danych oblicza wartość szkody. Dzięki temu po zakończeniu oględzin jeszcze na polu likwidator może przekazać informacje rolnikowi o tym jakie otrzyma odszkodowanie.
Jak więc widać z przykładu PZU firmy ubezpieczeniowe zaczynają mocniej konkurować ze sobą w sferze obsługi klienta, odpuszczając tym samym wszelkie wojny cenowe. Choć trzeba pamiętać, że wszelkie uproszczenia procedur i informatyzacja wpływa również korzystnie na stan finansów ubezpieczycieli, zmniejszając koszty obsługi likwidacji szkód.





