*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘firmy ubezpieczeniowe’ Category

Ile zarobiliby klienci poszczególnych OFE?

Analizy Online to firma, która w ostatnim czasie sporządziła i opublikowała szacunkowe dane na temat wartości hipotetycznych kont konkretnych OFE. W czołówce znalazły się  ING, AXA oraz Generali.

Scenariusz, na którym swoje szacunki oparły Analizy Online oparty był na założeniu, że w okresie od sierpnia roku 1999 do końca września tego roku, na każdy rachunek w OFE wpłacane było 100 zł. Uwzględniono indeksowanie miesięcznymi zmianami wynagrodzeń w przedsiębiorstwach oraz tzw. opłaty dystrybucyjne, które pobiera każdy fundusz. Te ostatnie aktualnie wahają się między 3,4 % a 3,5 %.

Najbardziej na wysokość zgromadzonych na hipotetycznym koncie środków, miały wpływ wyniki, które osiągnęły inwestycje podejmowane przez tych, którzy zarządzają funduszami. W okresie, który został objęty analizami na każdym rachunku znalazły się środki ze 146 składek czyli 21,1 tys. zł. Każda ze składek podlegała przeliczeniu na jednostki rozrachunkowe. Ich wartość ustalano w ostatnim dniu danego miesiąca. Wysokość konta dla każdego z OFE obliczono mnożąc liczbę jednostek zgromadzonych we wspomnianym okresie przez ich wartość wycenioną 30.09.2011 roku.

W analizach uwzględniono też obliczenia dla okresów trzy- i pięcioletnich z uwagi na to, że każdy OFE radzi sob ie trochę inaczej w różnych warunkach na rynkach finansowych. Analizy Online obliczyły, że każdy, którego obejmują ubezpieczenia OFE, wpłacający miesięcznie na nie 100 zł, mógł zgromadzić w ciągu ostatnich trzech lat ok. 4 tys. zł a w ciągu pięciu lat 7,4 tys. zł.

Najwięcej na swoich kontach zgromadziły osoby będące długo w ING OFE. Jest to kwota 29,2 tys. zł. Na drugim miejscu znaleźli się klienci Generali – 29 tys. zł, zaś na trzecim należący do OFE Polsat – 28,8 tys. zł. Dotychczas w czołówce znajdowała się również AXA OFE tym razem wypadła dobrze jedynie dla okresów trzy- i pięcioletniego.

Na samym dole rankingu niezależnie od okresu, który był brany pod uwagę znalazły się Aegon i Pocztylion. Ich klienci zgromadzili 27,5 tys. zł w najdłuższym okresie oraz 7,3 tys. zł w czasie pięciu lat i 3,9 tys. zł w ciągu lat trzech.

W ostatnim kwartale tego roku środki na rachunkach każdego OFE zmniejszyły się z uwagi na najgorszą w ciągu ostatnich trzech lat, sytuację na Giełdzie Papierów Wartościowych. Do spadku kursów akcji przyczyniły się problemy w strefie euro oraz realne zagrożenie bankructwem Grecji, jak również obawy co do tego jak kryzy wpłynie na światową gospodarkę. W związku z tym wszystkie główne indeksy na warszawskiej giełdzie akcji straciły na wartości o około 21 %. Pewnym ratunkiem dla OFE w tym kwartale były inwestycje w obligacje skarbowym. Tutaj indeks IROS wzrósł o 1,3 %. Niemniej zła sytuacja inwestycyjna sprawiła, że OFE uzyskały ujemne wyniki, jeśli chodzi o stopy zwrotu. Wyniosły one od -6% do -8%. Tak więc średnio każdy klient OFE stracił w ostatnim kwartale ok. 1,6 tys. zł.

Z porównania wartości składek na konie kwartału drugiego oraz trzeciego wygląda, ze najskuteczniej broniły kapitału swoich klientów fundusze AXA i Generali. Tutaj zanotowano stratę w wysokości 1,3 tys. zł na koncie każdego z klientów. Największe spadki w trzecim kwartale dotknęły klientów Pekao OFE i OFE Pocztylion. Wyniosły one – 1,8 tys. zł. Zarządzający tymi funduszami uzyskali też najgorszy wynik czyli  – 8%.

Największe hipotetyczne zyski osiągnęli największego funduszu jakim jest ING OFE, pod warunkiem, że byli w nim przez cały ów okres. Ich wartość to ponad 8 tys. zł na plusie. Zaraz po nich uplasowali się członkowie OFE Generali, którzy zyskali +7,8 tys. zł oraz OFE Polsat, w którym uzyskali zysk na kwotę +7,7 tys. zł. W ciągu 12 lat swego istnienia najniższe zyski przyniosły swoim klientom  PKO Bankowy OFE, OFE Pocztylion oraz Aegon OFE. Ich poziom znalazł się poniżej 7 tys. zł.

Mimo że wspomniane dane to hipotetyczne obliczenia, to oparte są jednak na solidnych podstawach i mogą służyć jako pewien wyznacznik dla wybierających oraz dla tych, którzy zastanawiają się nad zmianą funduszu.

Czym zajmie się nowy rząd?

Mamy już pierwsze wypowiedzi przedstaqwicieli ugrupowań, które weszły do parlamentu na temat priorytetów, którymi powinien zająć się nowy rząd. Szef Klubu Ludowców, Stanisław Żelichowski jest zdania, ze w pierwszej kolejności należy zająć się reformami finansów publicznych tak by zniwelować skutki kryzysu, które i na zaczną w końcu dotykać jeszcze bardziej. Podobnie myśli wiceprzewodniczący klubu PO. Według niego nowy rząd zajmie się na samym początku projektem budżetu, który znalazł się już w sejmie. Nowy budżet powinien zostać uchwalony i przekazany do podpisu prezydentowi, do końca stycznia.

Wyniki szczegolwe wyborow 2011 > http://wybory2011.pkw.gov.pl/wyn/pl/000000.html#tabs-1

Jeszcze przed wyborami projekt budżetu był krytykowany przez partie opozycyjne. Według PiS jest on nierealny gdyż oparto go o założenia, dotyczące poterncjalnego wzrostu gospodarczego, które nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Jarosław Zieliński będący posłem tego klubu jest zdania, że został on w ten sposób stworzony, na potrzeby kampanii wyborvzej. Chodziło o to by pokazać, ze nie jest tak źle jak twierdzi opozycja. Według niego może być i tak, ze rząd sam zechce wprowadić poprawki, które uczynią ów projekt bardzie przystającym do aktualnej sytuacji gospodarczej.

Rafał Grupiński z PO sądzi, że w pierwszej kolejności w Sejmie będą toczyć się prace nad tymi ustawami, które mogą w jakiś sposób wesprzeć polską gospodarkę. W kolejce do uchwalenia znajdują się też przygotowane ustawy dotyczące ubezpieczeń zdrowotnych. Trzeba też będzie zajać się sprawami związanymi z deregulacją i ułatwieniem życia przedsiębiorcą.

Według dr Mariusza Bidzińskiego owe ułatwienia są też jednym ze sposobów przygotowania Polski na nadchodzące skutki kryzysu. Zauważa też, ze potrzebne będą oszczędności i reforma systemu emerytalnego.

Zarówno PSL jak i PO zwracają też uwagę na kwestie demograficzne. Chodzi tutaj o przede wszystkim o zastępowalność pokoleń. Można powiedzieć, ze liczba emerytów wzrasta szybciej niż liczba osób, które są w wieku umożliwiającym im pracę zarobkową. Wspominają też o wsparciu dla rodzin posiadajacych przynajmniej troje dzieci.

Takimi „błachostkami” nie przejmuje się natomiast Robert Leszczyński należący do Ruchu Palikota. Uważa on, że priorytetem jesgo partii jest ustawa o związkach partnerskich

Obowiązki pracodawcy przy ubezpieczeniach grupowych

grupowe ubezpieczenie pracownikówGrupowe ubezpieczenie na życie to rodzaj benefitu, który jest coraz częściej oferowany przez polskich pracodawców, pracownikom. Jakiś czas temu opisaliśmy o tym, czym kierować się przy jego wyborze. Dzisiaj skupimy się na obowiązkach pracodawców w tym względzie.

 

W tego typu polisach ubezpieczającym jest pracodawca, bo to on w imieniu przedsiębiorstwa podpisuje umowę ubezpieczenia z firmą ubezpieczeniową. To sprawia, że ma on pewne obowiązki wobec ubezpieczanych pracowników. Najistotniejsze jest oczywiście odprowadzanie w imieniu pracowników składki na grupowe ubezpieczenie na życie. Pieniądze te mogą pochodzić z ich wynagrodzenia lub też ze środków zakładu pracy.

Kolejnym obowiązkiem pracodawcy jest umożliwienie pracownikom zaznajomienie się z warunkami ubezpieczenia i oczywiście zdecydowanie się na przystąpienie do niego. Tak więc każdy pracownik, przed wypełnieniem deklaracji ubezpieczenia, musi otrzymać te warunki do wglądu. Można też wyznaczyć kogoś z zakładu pracy jako osobę odpowiedzialną za wykonywanie obowiązków ubezpieczającego. W takiej sytuacji to on będzie informował pracowników o warunkach ubezpieczenia. Taka osobą może być też pracownik firmy ubezpieczeniowej.

Pracodawca ma również obowiązki, które dotyczą dokumentacji. Pierwszym z nich jest przechowywanie pracowniczych deklaracji, na mocy których przystąpili oni do polisy. Drugim jest przesyłanie rozliczenia składek wraz z listą osób, które podlegają ubezpieczeniu. Trzecim natomiast jest przekazywanie wszelkich informacji dotyczących zmian danych ubezpieczonych.

Jak widać obowiązków tych nie ma dużo. Dodatkowo, niektóre firmy ubezpieczeniowe, zdejmują część z nich z pracodawców. Zresztą również oni mogą w tym względzie wynegocjować korzystniejsze warunki z uwagi na to, że w polisach dobrowolnych warunki mogą być negocjowane i ustalane indywidualnie.

Przykładowo PZU Życie przekazuje pracodawcom decydującym się na polisy grupowe, specjalne aplikacje, które ułatwiają realizację wspomnianych obowiązków. Bardzo upraszcza to na przykład aktualizowanie danych ubezpieczonych i bieżący wgląd do nich.

Tak więc jak widać obowiązki jakie musi wypełnić pracodawca nie przysłaniają korzyści, które uzyskują pracownicy przystępujący do ubezpieczenia grupowego i pośrednio również pracodawca. Pod warunkiem oczywiście, że potraktuje te polisy jako instrument motywacji i wpływania na wzrost lojalności pracowników w stosunku do zakładu pracy.

Wymień olej w serwisie

Wymiana oleju w samochodzie wydaje się bardzo prosta, dlatego wielu kierowców decyduje się na wykonanie tej czynności samodzielnie. Jak się jednak okazuje jest kilka czynników, które wskazują, że zrobienie tego w serwisie może być bardziej korzystne.

 

Czasem zdarza się, że przez pomyłkę nalejemy więcej oleju niż pozwala na to instrukcja użytkowania pojazdu. Choć może się wydawać, iż nie ma to żadnego znaczenia, w rzeczywistości przyczynia się do awarii silnika. Są takie modele, w których przekroczenie dopuszczalnego poziomu o 200 lub 300 ml może do tego doprowadzić.

 www.autocasco-online.pl

Jeśli z kolei oleju będzie mniej niż dopuszczalny minimalny poziom, wówczas podzespoły silnika są gorzej smarowane a co za tym idzie proces tarcia mocniej na nie oddziałuje, co zmniejsza ich żywotność i może spowodować poważną awarię. Często skutkuje to np. obróceniem panewki silnikowej.

Błąd można popełnić również przy spuszczaniu oleju, który się już zużył. Najłatwiej jest odkręcić korek znajdujący się w misce olejowej i filtr olejowy. Nie jest to możliwe bez kanału i narzędzi, zaś nowy korek i filtr można zakręcić zbyt słabo albo też za mocno. W tym pierwszym przypadku skutkuje to wyciekami. Pół biedy, jeśli wyciek pojawi się i zostanie zauważony przed wyjazdem w dalszą trasę, gorzej gdy w trakcie jazdy korek odkręci się całkowicie, a olej wyleje. Wówczas niemal gwarantowane mamy zatarcie silnika.

W przypadku zbyt mocnego dokręcenia możemy zerwać lub zniekształcić gwint, co mocno utrudni lub wręcz uniemożliwi ponowne odkręcenie korka i tak czy inaczej zmusi nas do skorzystania z pomocy serwisu.

Jeśli jednak mamy doświadczenie w wymianie oleju to opisane wyżej czynniki ryzyka nie przekonają nas do powierzenia wymiany oleju mechanikom. Niemniej i tak do rozwiązania pozostanie jeszcze jedna kwestia. Mianowicie, co zrobić ze zużytym olejem? Prawo nakazuje nam oddać odpad jakim jest ów olej takiemu podmiotowi, który jest uprawniony do jego utylizacji. Nie zawsze łatwo jest znaleźć takie miejsce utylizacji. W przypadku wymiany oleju w serwisie i ten problem nam znika.

Branża budowlana coraz częściej się ubezpiecza

Dynamika rozwoju branży budowlanej w Polsce zmniejsza się coraz bardziej i to szybciej niż się tego spodziewano. W związku z tym, również coraz więcej podmiotów chce się zabezpieczyć i decyduje się na ubezpieczenia należności. Z jednej strony w pierwszych sześciu miesiącach tego roku nastąpiło zwiększenie produkcji budowlanej o 20 %, z drugiej zaś, patrząc na terminy płatności w ciągu tego roku można zaobserwować znaczne opóźnienia w tym względzie. Coraz więcej też jest spraw dotyczących windykacji należności.

 UBEZPIECZENIA DLA FIRM < przeczytaj

To wydłużanie terminów płacenia za prace budowlane wiąże się z brakiem możliwości pozyskania środków na inwestycje z zewnątrz. Dane firmy Euler Hermes wskazują, że nawet wtedy gdy rynek budowlany dobrze się rozwijał ok 1/3 wszystkich płatności były regulowane po terminie. Teraz ta liczba jest większa.

W związku z tym wielu przedsiębiorców budowlanych zdało sobie sprawę, że jeśli na fakturze, którą wystawiają, wpisują dłuższy okres płatności, to tak naprawdę udzielają czegoś podobnego do kredytu. A skoro banki ubezpieczają kredyty by zabezpieczyć się przed ewentualną niewypłacalnością klientów, to i oni powinni szukać jakichś zabezpieczeń. To sprawiło, że zwiększył się popyt na ubezpieczenia należności.

Również firmy ubezpieczeniowe sprzedające tego typu polisy zorientowały się, że ubezpieczenia te, muszą być tak skonstruowane, by rzeczywiście odpowiadały potrzebom przedsiębiorców. Nie chodzi więc o to, by były jak najtańsze ale by realnie zabezpieczały przed stratami ubezpieczonych.

Zmieniły się więc trochę warunki ubezpieczenia gdyż wcześniej, zazwyczaj były dostosowane do potrzeb dużych przedsiębiorstw, które były głównymi zainteresowanymi polisami zabezpieczającymi zapłatę należności. Przykładowo dawniej wypadkiem ubezpieczeniowym określano tylko niewypłacalność, która była stwierdzona prawnie czyli np. ogłoszenie upadłości firmy. Teraz dodatkowo bierze się pod uwagę rzeczywistą niewypłacalność kontrahenta czyli, np. długotrwałe opóźnienie w uregulowaniu danej płatności.

Zdaniem Euler Hermes ponad 90 % odszkodowań w branży budowlanej dotyczy właśnie rzeczywistej niewypłacalności nabywców. Ciągle bowiem jeszcze sprawy sądowe w tej kwestii toczą się dość długo. Dlatego też przedsiębiorców interesuje, po jakim okresie firma ubezpieczeniowa stwierdza ową niewypłacalność. Dawniej w warunkach ubezpieczenia należności mowa była o 180 do 270 dniach, teraz w niektórych przypadkach jest to 60 dni po tym, jak ubezpieczony zgłosi, że ma problemy z uzyskaniem płatności. Innymi słowy po dwóch miesiącach ubezpieczonemu może zostać przyznane odszkodowanie.

UBEZPIECZENIE OC dla kazdego < wiecej

Zmianie uległ również proces windykacji. Firmy ubezpieczeniowe po zgłoszeniu przez klienta, który posiada ubezpieczenie należności, o opóźnieniu w płatności, najpierw rezerwują sobie pewien okres czasu na procedury windykacyjne. W ich ramach czas na na negocjacje klienta z niepłacącym kontrahentem został skrócony, szybciej też ubezpieczyciele kierują sprawę do sądu, po to, by ten wydał nakaz zapłaty należności, który może pomóc w dokonaniu skutecznej windykacji.

Oprócz ubezpieczeń należności większe zainteresowanie dotyczy również gwarancji ubezpieczeniowych. Wiąże się to ze zwiększeniem ilości inwestycji drogowych. Chodzi tu szczególnie o gwarancje kontraktowe, których nabywanie przez inwestorów jest formą zabezpieczenia przed niesolidnością wykonawców. Generalnie inwestorzy zaopatrują się w nie niezależnie od sytuacji gospodarczej kraju, chociaż pośrednio ma ona pewien wpływ na większe zainteresowanie nimi. Jeśli kontrakt podlega prawu o zamówieniach publicznych, to wykupienie takich gwarancji jest obowiązkowe. Dlatego też każda inwestycja, która jest finansowana z budżetu musi być w ten sposób zabezpieczona. Euler
Hermes przez 8 miesięcy tego roku zanotował 60-procentowy wzrost, jeśli chodzi o liczbę gwarancji kontraktowych. Jeszcze bardziej w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrosło samo zainteresowanie tymi gwarancjami, mierzone przez liczbę zapytań dotyczących tego produktu ubezpieczeniowego.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli sytuacja na rynkach światowych będzie coraz gorsza, to inwestycje budowlane w naszym kraju również zmniejszą się. Raczej mało prawdopodobne jest jednak, że zostaną one całkowicie zaprzestane. Zapewne będzie mniej inwestycji drogowych, po tym jak zakończą się te trwające aktualnie, niemniej rozwój infrastruktury związanej z gazownictwem, koleją czy branżą energetyczną będzie kontynuowany.    Tak wiec na pewno zarówno gwarancje kontraktowe jak i ubezpieczenia należności nadal będą znajdowały swoich nabywców.

Nie wszystkie TFI są zainteresowane IKZE

W styczniu 2012 roku ubezpieczenia emerytalne a dokładniej ich trzeci filar mają zostać poszerzone o możliwość oszczędzania na Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego, jak się jednak okazuje część TFI nie ma zamiaru poszerzać swojej oferty o ten produkt, część zaś jeszcze nie podjęła ostatecznej decyzji co do niego.

Nawet wśród tych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, które  mają dużo środków zgromadzonych na Indywidualnych Kontach Emerytalnych znajdują się takie, które nie podjęły jeszcze decyzji o wprowadzeniu IKZE.  Póki co wiadomo, że na pewno znajdzie się ono w ofercie Skarbca TFI. Pioneer Pekao TFI, którego klienci mają na IKE 420 mln zł w decyzji będzie kierował się opiniami dystrybutorów. Z kolei specjaliści BZ WBK TFI i ING TFI są jeszcze w trakcie prowadzenia analiz dotyczących IKZE.

Magdalena Bielak z BZ WBK TFI tłumaczy brak ostatecznej decyzji co do wprowadzenia tego produktu do oferty faktem, że nie jest tak atrakcyjny jak wydawał się wcześniej gdy postulowano jego stworzenie. Z jednej bowiem strony, konto to daje możliwość by odliczyć wpłacone na nie środki od podstawy opodatkowania, z drugiej zaś, po tym jak minie okres inwestycji, oszczędzający będzie zobowiązany do zapłacenia podatku dochodowego. Według Bielak Polakom najbardziej potrzebny jest taki produkt, który będzie oferował rzeczywistą ulgę podatkową..

W fazie analiz są też Towarzystwa Inwestycyjne: Millenium, Idea oraz Investors.

Kolejnym czynnikiem, który opóźnia podjęcie decyzji o wprowadzeniu do oferty jest fakt, że odsetek Polaków, którzy mają wiedzę na temat IKZE jest bardzo mały a co za tym idzie nikłe jest również zainteresowanie nowym produktem. Dodatkowo co roku zmniejsza się liczba osób, które oszczędzają na IKE.

IKZE na pewno nie wzbogaci ofert takich Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych jak Axa, PZU i Noble Funds. Korzystać z niego będą mogli natomiast klienci  SKOK, Amplico, BPH, KBC, Legg Mason.

Przedstawiciel tego ostatniego stwierdził, że Towarzystwo wprowadza do oferty IKZE by uczynić ją jak najbardziej kompleksową zaś pod wieloma względami IKE jest lepszym rozwiązaniem. Z kolei PKO TFI chce zaoferować swoim klientom produkt, który będzie łączył zalety zarówno IKE jak i IKZE.

Bezcenne kończyny i nie tylko czyli ubezpieczenia gwiazd

Znani aktorzy, piosenkarze, ludzie mediów określani mianem gwiazd mają różne zwyczaje, które dla przeciętnego człowieka są ekstrawagancją. Jedną z nich jest wykupywanie ubezpieczenia dla poszczególnych części ciała. Jest to zrozumiałe w sytuacji gdy chodzi o te części ciała, dzięki którym celebryci mogą wykonywać swoją pracę, a co za tym idzie są źródłem zarobku dla nich, w niektórych jednak przypadkach można to uznać za wyraz próżności. O zawrót głowy mogą też przyprawić kwoty na jakie owe opiewają.

Bardzo popularne, wśród wielu osób ze wspomnianego środowiska, jest ubezpieczenie swoich nóg, oczywiście chodzi w tym przypadku przede wszystkim o kobiety będące aktorkami i mężczyzn będących piłkarzami. Zacznijmy od tych pierwszych Jamie Lee Curtis wykupiła polisę chroniącą nogi na kwotę 2,8 mln dolarów. Trochę mniejsze ubezpieczenie, bo na 2,3 mln dolarów, posiada Heidi Klum. Kwoty te jednak bledną w porównaniu do polis piłkarzy. Rekordzistą jest Christiano Ronaldo, który posiada ubezpieczenie nóg o wartości 144 mln dolarów. Mniej więcej połowę mniejszą polisę ma David Beckham – 70 mln dolarów. Ale i tych panów przebija Mariah Carey, u której suma ubezpieczenia wynosi 1 mld dolarów.

Po nogach czas na pośladki – tutaj prym wiedzie Jeniffer Lopez, z tym że informacje o kwocie ubezpieczenia w tym przypadku są nieoficjalnie. Jedni mówią, że jest to 27 mln dolarów inni, że 300 mln. Pewne jest tylko, iż kwota jest duża. Wiadomo natomiast, że pośladki Kylie Minogue są według niej samej warte 5 mln dolarów.

Konsekwentnie przesuwamy się coraz wyżej. Biusty niezależnie od tego, czy naturalne, czy silikonowe, również są ubezpieczane przez gwiazdy. Madonna posiada ubezpieczenie piersi o sumie 2 mln dolarów. Przebiła ją mniej znana piosenkarka Dolly Parton, która wykupiła polisę wartą 3,8 mln dolarów.

I w końcu dotarliśmy do twarzy. Julia Roberts ubezpieczyła tą część siebie na 30 mln dolarów zaś Amence Ferreri na 10 mln dolarów.

YouTube Preview Image

Plany oszczędności w ubezpieczeniach społecznych

Zarówno Zakład Ubezpieczeń Społecznych jak i Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zachęcają ubezpieczone w nich osoby do zakładania rachunków bankowych, tak by świadczenia rentowe czy emerytalne mogły być przelewane bezpośrednio na nie, zamiast dostarczania gotówki pocztą. Starsi ludzie niechętnie jednak dostosowują się do nowych zaleceń. Dodatkowo w coraz większej liczbie gmin trzeba się przyzwyczaić do kolejnej zmiany – pieniądze przynoszą pracownicy firmy In Post a nie listonosze Poczty Polskiej jak było dotychczas.

 ubezpieczenie spoleczne < wiecej

Resort Finansów chciałby, żeby w okresie od 2 do3 lat udało się osiągnąć stan, w którym 75 % świadczeń rentowych i emerytalnych wpłacana będzie właśnie na konta. O tych zamorzeniach za pomocą pism wysłanych do ubezpieczonych poinformowały obie wspomniane instytucje. Aktualnie więcej niż połowa uprawnionych do tych świadczeń, odbiera je w postaci gotówki dostarczanej przez listonoszy.

Mimo niechęci starszych osób i argumentacji, że w niektórych miejscowościach nie ma bankomatów, działania te mają mocne podłoże finansowe. W ciągu roku wysyłanie pocztą świadczeń kosztuje ZUS 300 mln zł, gdyby te same świadczenia przelewać na rachunki koszt wyniósłby 30 mln zł. Również KRUS mogłoby sporo zaoszczędzić bo aktualnie aż 75 % świadczeń wypłaca za pośrednictwem poczty.

Ani ZUS ani KRUS nie mogą jednak na nikogo nałożyć obowiązku założenia konta, więc prawdopodobnie część świadczeń i tak będzie przesyłana w formie gotówkowej, tyle że coraz częściej poczta przegrywa ze wspomnianym na początku In postem. Przykładowo w 46 gminach na Pomorzu już w październiku ta firma będzie przekazywała świadczenia z KRUS. Oczywiście na świadczeniobiorców zmiana ta nie będzie miała żadnego wpływu.

Poczta Polska nie rezygnuje jednak i w ramach konkurencji chce zaproponować konsumentom możliwość założenia darmowego konta pocztowego, dzięki czemu każdy jego posiadacz będzie mógł otrzymywać również bezpłatnie pieniądze do swojego domu. Widać więc, że plany oszczędności, które chce realizować ZUS i KRUS, wpływają nie tylko na świadczeniobiorców ale również wzmagają konkurencję na rynku pocztowym.

CO warto wiedzieć o ubezpieczeniu NNW

Ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków jest dość popularną polisą, często dodawaną do innych produktów ubezpieczeniowych, warto więc wiedzieć o niej coś więcej. Jak sama nazwa wskazuje każdemu kto jes posiada przysługuje odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu, którego przyczyną był wypadek czyli innymi słowy jakaś niespodziewana przyczyna zewnętrzna.

Zazwyczaj w przypadku polis NNW, które są dołączane np do ubezpieczeń komunikacyjnych, ich sumy gwarancyjne są stosunkowo małe i mieszczą się w przedziale od 5 do 10 tys. zł, dlatego też czasami warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie tego typu. Jako że wypadki zdarzyć się mogą niemal wszędzie i każdemu, polisę NNW powinni wykupić wszyscy, którzy chcą zapewnić zabezpieczenie finansowe swoim bliskim. Czymś oczywistym powinno być wykupienie takiego ubezpieczenia przez osoby, które spłacają kredyty hipoteczne albo też ich praca jest głównym źródłem utrzymania rodziny. Podobnie jest z ludźmi, którzy pracują w zawodach związanych z większym ryzykiem albo uprawiają sporty ekstremalne. Z tym, że w sytuacji gdy ubezpieczyciel oceni, iż ryzyko jest zbyt duże może odmówić sprzedaży ubezpieczenia NNW.

Firmy ubezpieczeniowe wyróżniają trzy grupy ze względu na poziom ryzyka. Są nimi dzieci i młodzież, dorośli, którzy nie pracują albo też pracują w biurze oraz osoby z tzw., podwyższonym ryzykiem. Koszt ubezpieczenia zależy przede wszystkim od ponoszonego przez towarzystwo ryzyka oraz kwoty na jaką ma być zawarte ubezpieczenie. Zazwyczaj zwiera się ona w granicach od 5 do 200 tys. zł, są jednak i tacy ubezpieczyciele, którzy dopuszczają składki wyższe do 1 mln zł. Ustalając sumę ubezpieczenia należy zastanowić się nad tym na jakie ryzyko jesteśmy narażeni i właśnie ta kwota powinna być najważniejsza, nie zaś cena polisy. Od niej bowiem zależy wysokość świadczenia, która zostanie w razie wypadku wypłacona nam lub naszym bliskim. Wysokość odszkodowania w poszczególnych sytuacjach ustalana jest za pomocą tabel, które znajdują się w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. Przypisują one konkretne kontuzje czy uszkodzenia ciała do procentowej wartości uszczerbku na zdrowiu. Ten procent uszczerbku odpowiada również procentowi sumy gwarancyjnej, który zostanie wypłacony jako odszkodowanie. Przykładowo jeśli utrata palca to 3 % uszczerbku na zdrowiu  a suma gwarancyjna wynosi 20 tys. zł to ubezpieczony otrzyma świadczenie w wysokości 600 zł.

Przy staraniu się o odszkodowanie istotny jest termin w jakim powinniśmy zgłosić szkodę. Kodeks cywilny mówi, że mamy na to 3 lata od momentu wypadku, niemniej nas powinien interesować termin zapisany w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia – zazwyczaj jest to 30 dni.

Oprócz dokumentów, które potwierdzają zgłaszane zdarzenie trzeba przedstawić też opinię lekarza, która określa rodzaj szkody. Bywa że firmy ubezpieczeniowe, w przypadku mniejszych uszkodzeń jak np. złamanie kończyny dopuszczają pisemne oświadczenie, w którym opisujemy zdarzenie i szkodę. Warta deklaruje, że 90 % zgłoszeń szkód z NNW  jest załatwianych przez telefon. Jeśli klient, chciałby większe odszkodowanie niż proponowane przez ubezpieczyciela, wówczas musi przysłać dokumentację lekarską szkody i jej likwidacja trwa dłużej.

Ubezpieczenia NNW mają wyjątkową cechę, której nie posiadają inne polisy. W przypadku uszczerbku na zdrowiu i posiadania kilku tego typu ubezpieczeń, odszkodowanie możemy otrzymać z każdego z nich. Marcin Jaworski z firmy Warta mówi, że dość często klienci posiadają dwie albo trzy polisy NNW i bywa, iż nie pamiętają o nich z uwagi na to, że produkty te sprzedawane są jako dodatki do innych polis. W przypadku wypadku drogowego, w którym zostaliśmy poszkodowani przysługują nam dwa świadczenia – jedno z ubezpieczenia OC sprawcy a drugie z naszego NNW.

 

Ubezpieczenia te są dość elastyczne zarówno jeśli chodzi o ich kwoty jak i czas trwania. Każdy klient sam może zdecydować na jaką kwotę ma opiewać polisę, jak również jak długo ma obowiązywać. Mimo że standardowy czas trwania umowy to 12 miesięcy, nic nie stoi na przeszkodzie by wykupić polisę, jedynie na czas urlopu czy innego wyjazdu. Podobną elastycznością cechują się gdy chodzi o zakres ubezpieczenia i liczbę osób objętych ochroną.

Ubezpieczenie żołnierzy

Nie tak dawno temu media mówiły o sytuacji żołnierzy, którzy zostali ranni podczas działań wojennych, i od których ubezpieczyciel zażądał zwrotu wypłaconych wcześniej odszkodowań. i otrzymali świadczenia jako rekompensatę za czas hospitalizacji. Jak się okazało do wypłaty odszkodowania doszło w wyniku błędu pracownika, który według PZU nie powinien rozpoczynać tej procedury, z uwagi na to, że Ogólne Warunki Ubezpieczenia mówiły, że nie obejmuje ono szkód, które powstały w wyniku działań wojennych. Ostatecznie ubezpieczyciel wysłał do dwóch żołnierzy, o których mowa pisma, w których zrezygnował z żądania zwrotu wypłaconych odszkodowań. Część ekspertów uważa, że dobrą praktyką w takich przypadkach jest, gdy ubezpieczyciel bierze błąd na siebie a nie przerzuca jego konsekwencje na klienta inaczej godzi to w wizerunek firmy. Niby PZU tak postąpiło ale dopiero po pewnym czasie, gdy różne osoby interweniowały w tej sprawie i wyglądało to tak jakby ubezpieczyciel obarczał winą za odebranie nienależnych świadczeń poszkodowanych.

Ta sytuacja zainteresowała wiele osób kwestią ubezpieczeń żołnierzy. Jak się okazuje ubezpieczenie grupowe wojskowych wiąże się ze składką miesięczną w wysokości ok. 100 zł. Są to jednak dane nieoficjalne. Nie ma tu znaczenia ani specjalizacja danego żołnierza, ani typ misji, na którą się udaje. Więcej kosztuje tylko ubezpieczenie tych żołnierzy, którzy akurat znajdują się na obszarach objętych działaniami wojennymi.

Standardowo ubezpieczenie dla żołnierzy finansuje Resort Obrony, które współpracuje w tym względzie z Polskim Towarzystwem Ubezpieczeń SA. Dotyczy to tych żołnierzy, którzy służą w polskich oddziałach, w innych krajach – czyli będących na misjach zagranicznych. Ubezpieczenia te należą do grupy NNW i obejmują również te wypadki, które zdarzą się w trakcie działań wojennych, co w tej sytuacji jest zrozumiałe. W zakresie ochrony znajdują się również wypadki związane  z poruszaniem się różnymi pojazdami, epilepsją, utratą przytomności czy z uprawianiem sportów. Ubezpieczenie wykupione przez MON działa też w sytuacji pojawienia się choroby nowotworowej, paraliżu nóg i rąk, niewydolności nerek. Za takie zdarzenia każdemu ubezpieczonemu przysługuje świadczenie w wysokości 30 tys. zł oraz rekompensata za okres hospitalizacji. W przypadku śmierci żołnierza będącego na misji zagranicznej w polskim kontyngencie odszkodowanie wynosi 250 tys. zł. Jeśli zaś służył on na misji obserwacyjnej z ramienia ONZ świadczenie wyniesie 100 tys. zł.

 

Mimo ubezpieczenia zapewnianego przez MON wielu żołnierzy przed wyjazdem za granicę decyduje się na zakup dodatkowej polisy na własną rękę. Tego typu ubezpieczenia grupowe proponuje wspomniany na początku PZU, który stworzył specjalny program ubezpieczeń ukierunkowany na żołnierzy oraz cywilnych osób pracujących w MON. Poważną wadą tej polisy jest fakt, iż nie obejmuje ona szkód spowodowanych atakami terrorystycznymi czy działaniami wojennymi. Żeby uniknąć sytuacji podobnych do tej, której opis rozpoczął niniejszy artykuł, PZU poszerzyło ofertę dla wojskowych o ubezpieczenie dodatkowe, które obejmuje wypadki w trakcie prowadzenia operacji wojskowych. Miesięczny koszt składki to 300 zł. Mimo tego, że ta dodatkowa polisa bardziej odpowiada warunkom wojennym tylko 10 % żołnierzy wyjeżdżających na misje decyduje się nią. Reszta wybiera wariant standardowy co może skutkować wspomnianą odmową wypłaty odszkodowania w przypadku uszczerbku na zdrowiu spowodowanego działaniami wojennymi. Pozostaje więc pytaniem otwartym to czy mimo wyższej ceny polisa rozszerzona nie jest w sytuacji wyjazdu na operację wojskową, bardziej opłacalna? W końcu po co żołnierzowi ubezpieczenie, które nie chroni go w tych sytuacjach, które są na misji chlebem powszednim?



Inaczej wygląda sytuacja tych żołnierzy, którzy służbę odbywają w Polsce. Jako że ponoszą oni dużo mniejsze ryzyko MON nie zapewnia im żadnych ubezpieczeń. Pomoc lekarską w razie wypadku otrzymują z uwagi na to, iż płacą składki na ubezpieczenia zdrowotne. Co prawda będzie ona udzielana w szpitalach i ośrodkach wojskowych niemniej nie jest to jakąś szczególną zasługą Ministerstwa. Jeśli żołnierze chcą zabezpieczyć siebie lub swoich bliskich sami muszą wykupić ubezpieczenie na życie lub NNW.

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Czego najbardziej obawia się Pan/Pani przy przesyłaniu informacji drogą elektroniczna?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...