*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘Polisa na życie’ Category

Ubezpieczenie żołnierzy

Nie tak dawno temu media mówiły o sytuacji żołnierzy, którzy zostali ranni podczas działań wojennych, i od których ubezpieczyciel zażądał zwrotu wypłaconych wcześniej odszkodowań. i otrzymali świadczenia jako rekompensatę za czas hospitalizacji. Jak się okazało do wypłaty odszkodowania doszło w wyniku błędu pracownika, który według PZU nie powinien rozpoczynać tej procedury, z uwagi na to, że Ogólne Warunki Ubezpieczenia mówiły, że nie obejmuje ono szkód, które powstały w wyniku działań wojennych. Ostatecznie ubezpieczyciel wysłał do dwóch żołnierzy, o których mowa pisma, w których zrezygnował z żądania zwrotu wypłaconych odszkodowań. Część ekspertów uważa, że dobrą praktyką w takich przypadkach jest, gdy ubezpieczyciel bierze błąd na siebie a nie przerzuca jego konsekwencje na klienta inaczej godzi to w wizerunek firmy. Niby PZU tak postąpiło ale dopiero po pewnym czasie, gdy różne osoby interweniowały w tej sprawie i wyglądało to tak jakby ubezpieczyciel obarczał winą za odebranie nienależnych świadczeń poszkodowanych.

Ta sytuacja zainteresowała wiele osób kwestią ubezpieczeń żołnierzy. Jak się okazuje ubezpieczenie grupowe wojskowych wiąże się ze składką miesięczną w wysokości ok. 100 zł. Są to jednak dane nieoficjalne. Nie ma tu znaczenia ani specjalizacja danego żołnierza, ani typ misji, na którą się udaje. Więcej kosztuje tylko ubezpieczenie tych żołnierzy, którzy akurat znajdują się na obszarach objętych działaniami wojennymi.

Standardowo ubezpieczenie dla żołnierzy finansuje Resort Obrony, które współpracuje w tym względzie z Polskim Towarzystwem Ubezpieczeń SA. Dotyczy to tych żołnierzy, którzy służą w polskich oddziałach, w innych krajach – czyli będących na misjach zagranicznych. Ubezpieczenia te należą do grupy NNW i obejmują również te wypadki, które zdarzą się w trakcie działań wojennych, co w tej sytuacji jest zrozumiałe. W zakresie ochrony znajdują się również wypadki związane  z poruszaniem się różnymi pojazdami, epilepsją, utratą przytomności czy z uprawianiem sportów. Ubezpieczenie wykupione przez MON działa też w sytuacji pojawienia się choroby nowotworowej, paraliżu nóg i rąk, niewydolności nerek. Za takie zdarzenia każdemu ubezpieczonemu przysługuje świadczenie w wysokości 30 tys. zł oraz rekompensata za okres hospitalizacji. W przypadku śmierci żołnierza będącego na misji zagranicznej w polskim kontyngencie odszkodowanie wynosi 250 tys. zł. Jeśli zaś służył on na misji obserwacyjnej z ramienia ONZ świadczenie wyniesie 100 tys. zł.

 

Mimo ubezpieczenia zapewnianego przez MON wielu żołnierzy przed wyjazdem za granicę decyduje się na zakup dodatkowej polisy na własną rękę. Tego typu ubezpieczenia grupowe proponuje wspomniany na początku PZU, który stworzył specjalny program ubezpieczeń ukierunkowany na żołnierzy oraz cywilnych osób pracujących w MON. Poważną wadą tej polisy jest fakt, iż nie obejmuje ona szkód spowodowanych atakami terrorystycznymi czy działaniami wojennymi. Żeby uniknąć sytuacji podobnych do tej, której opis rozpoczął niniejszy artykuł, PZU poszerzyło ofertę dla wojskowych o ubezpieczenie dodatkowe, które obejmuje wypadki w trakcie prowadzenia operacji wojskowych. Miesięczny koszt składki to 300 zł. Mimo tego, że ta dodatkowa polisa bardziej odpowiada warunkom wojennym tylko 10 % żołnierzy wyjeżdżających na misje decyduje się nią. Reszta wybiera wariant standardowy co może skutkować wspomnianą odmową wypłaty odszkodowania w przypadku uszczerbku na zdrowiu spowodowanego działaniami wojennymi. Pozostaje więc pytaniem otwartym to czy mimo wyższej ceny polisa rozszerzona nie jest w sytuacji wyjazdu na operację wojskową, bardziej opłacalna? W końcu po co żołnierzowi ubezpieczenie, które nie chroni go w tych sytuacjach, które są na misji chlebem powszednim?



Inaczej wygląda sytuacja tych żołnierzy, którzy służbę odbywają w Polsce. Jako że ponoszą oni dużo mniejsze ryzyko MON nie zapewnia im żadnych ubezpieczeń. Pomoc lekarską w razie wypadku otrzymują z uwagi na to, iż płacą składki na ubezpieczenia zdrowotne. Co prawda będzie ona udzielana w szpitalach i ośrodkach wojskowych niemniej nie jest to jakąś szczególną zasługą Ministerstwa. Jeśli żołnierze chcą zabezpieczyć siebie lub swoich bliskich sami muszą wykupić ubezpieczenie na życie lub NNW.

Prezydent Komorowski – najpierw podpisał teraz się zastanawia

Po podpisaniu przez prezydenta Komorowskiego nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej coraz więcej osób i organizacji wyraża swój sprzeciw i protestuje przeciwko nowym przepisom, które znacznie utrudniają czy wręcz uniemożliwiają dostęp do niektórych informacji. Chodzi tu np. o te, które dotyczą prywatyzacji, procesów, w których jedną ze stron jest państwo polskie czy prowadzonych przez nie negocjacji oraz innych, które dotyczą prac jednostek zaliczanych do administracji publicznej.

Już dwa miesiące wcześniej wiele organizacji pozarządowych apelowało by nie uchwalać projektu nowelizacji. Mówiły o tum, że Rada Ministrów wprowadziła do niej niebezpieczne zapisy, których na początku przy opracowywaniu jej założeń, nie było. Po pierwszym czytaniu w sejmie została ona odrzucona jednak po wprowadzeniu poprawki w senacie sejm przegłosował ją a dokładniej zrobili to posłowie Platformy Obywatelskiej. Po tym zdarzeniu członkowie PiS, SLD i PJN zwracali się do prezydenta by ten zawetował nowelizację, nie odniosło to jednak skutku.

ubezpieczenia majatkowe

Bronisław Komorowski broniąc się przed zarzutami tłumaczy, iż gdyby jej nie podpisał Polska musiałaby zapłacić karę za to, że nie wprowadziła w życie dyrektywy Unii Europejskiej. Jednak Krzysztof Izdebski, który jest członkiem Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, twierdzi, że wyjaśnienia prezydenta mijają się z prawdą. Podobnego zdania jest też wielu specjalistów. Chodzi o to, że art. 5 ustęp 1, który wprowadza wspomniane ograniczenia nie ma związku z dyrektywą, na którą powołuje się Komorowski. Unia chciała bowiem by zlikwidować lukę jeśli chodzi o stworzenie zasad dotyczących ponownego korzystania z informacji publicznych a nie o zmniejszanie dostępu do nich.

Izdebski deklaruje, że jego organizacja zwróci się ze swoim protestem do Komisji Europejskiej. Z kolei Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Prasy SDP zwróciły się z apelem do wszystkich osób pracujących w administracji by nie korzystali z nowych praw, które daje im nowelizacja.

Co ciekawe sam Komorowski stwierdził w końcu, że wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego, by ten sprawdził czy nowelizacja jest zgodna z ustawą zasadniczą.

Podpalenie nie będzie użyte w kampanii

W zeszłym tygodniu media obiegła informacja o mężczyźnie, który najpierw oblał się rozpuszczalnikiem a potem podpalił się stojąc przed kancelarią premiera. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu widząc co się dziej rzucili się mu na pomoc i ugasili ogień. Przed dokonaniem tego desperackiego aktu napisał list, który skierował do Donalda Tuska, wcześniej wysłał go również do kilku gazet. Mężczyzna prawdopodobnie miał problemy z długami i komornikiem, ma żonę i trójkę dzieci. Był podinspektorem policji aktualnie na emeryturze.  Jego stan jest ciężki a on sam ma poparzone 50 % ciała.

Po tym wydarzeniu liderzy Platformy Obywatelskiej, Prawa oi Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej wystąpili z apelem, by nikt nie wykorzystywał tego tragicznego zdarzenia w kampanii wyborczej. Wcześniej do tego samego wzywał prezydent Bronisław Komorowski. Premier na pytanie o obawy co do użycia owego zdarzenia w kampanii przez partie opozycyjne stwierdził, że takie zachowanie byłoby niestosowne czy wręcz niegodne. Tym bardziej, że według niego sytuacja rodzinna wspomnianego mężczyzny jest trudna i należy podchodzić do niej z dużą dozą delikatności.

Jarosław Kaczyńskie pytany o tą sprawę stwierdził, że nie chce się w nią angażować i życzy niedoszłemu samobójcy powrotu do zdrowia i codziennego życia. Wyraził nadzieję, że również pozostali liderzy partii nie będą tego i podobnych tragicznych zdarzeń używać jako narzędzia walki politycznej. W podobnym tonie wyraził się też Grzegorz Napieralski.

YouTube Preview Image

Wspomniany mężczyzna prowadził przez jakiś czas korespondencję z kancelarią premiera. W swoich listach pisał o różnych nieprawidłowościach, które miały mieć miejsce w pewnym urzędzie skarbowym. Julia Pitera, która jest Pełnomocnikiem rządu do spraw walki z korupcją,  stwierdziła, że zna sprawę mężczyzny oraz że w odpowiedzi na jego listy wspomniany urząd podlegał 10-krotnej kontroli, które jednak nie potwierdziły tego co pisał w swoich listach mężczyzna. Według Pitery do mężczyzny zostały wysłane pisma, w których informowano go, o tym że kontrole nie potwierdziły sformułowanych przez niego oskarżeń.

MON nie wypłaci odszkodowań bliskim poległych żołnierzy

MON nie wypłaci odszkodowań bliskim poległych żołnierzyNa spotkaniu rodzin żołnierzy, którzy polegli w trakcie wykonywania swoich obowiązków w Afganistanie i Iraku ze specjalną komisją powołaną w sprawie wypłaty odszkodowań dla nich przez Ministerstwo Obrony Narodowej, przekazano im informację, że póki co żadne odszkodowania nie zostaną wypłacone. Roszczenie każdej z rodzin będzie rozpatrywane oddzielnie przez sąd i to od jego wyroku zależeć ma to czy MON wypłaci w danym przypadku odszkodowanie, czy też nie.

Sylwester Nowakowski, który jest pełnomocnikiem tych rodzin, określa przedstawione przez Ministerstwo prawne analizy mianem „karkołomnych”. Jego oburzenie budzi fakt, że resort nie czuje się odpowiedzialny za śmierć żołnierzy, którzy zginęli na służby. Co więcej przedstawiciel MON zasugerował, że bliscy poległych powinni szukać sprawców śmierci we własnym zakresie i domagać się od nich odszkodowań. Zakrawa to na kpinę gdyż wynika z tego, że rodziny powinny same ścigać terrorystów, raczej bowiem ciężko wyobrazić sobie, iż ci zdecydują się na zapłacenie odszkodowań.

UBEZPIECZENIE NA ŻYCIE < wejdz

O zadośćuczynienie od resortu ubiega się 66 osób, które są najbliższą rodziną 27 poległych żołnierzy. 14 z nich zginęło w Iraku a 13 w Afganistanie. Począwszy od czerwca pełnomocnik rodzin w sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście, składał wezwania do ugody – warunkiem było wypłacenie przez MON miliona zł. Pierwsze posiedzenie w sprawie ugody odbędzie się 15 września. Dotyczy ono tylko jednego poległego, kolejne, które odbędzie się 19 września dotyczyć będzie kilku poległych. Oczywiście jeśli przekazane niedawno stanowisko resortu nie zmieni się to o ugodzie nie ma mowy co skłoni rodziny żołnierzy do wystąpienia przeciwko Ministerstwu z powództwa cywilnego. Mecenas Nowakowski chce interweniować w tej sprawie u premiera. Tymczasem MON wyjaśnia swoje stanowisko faktem, że żołnierze posiadali ubezpieczenia, z tytułu których każda z rodzin otrzymała odszkodowanie w kwocie 250 tys. zł i pakiet socjalny, w skład którego wchodzą takie świadczenia jak renty, zapomogi na kształcenie dzieci, pomoc w znalezieniu pracy. Pełnomocnik natomiast argumentuje, że z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika iż staranie się o dodatkowe zadośćuczynienie jest w tym przypadku zasadne.

Ubezpieczyciele odmawiają sprzedaży polis niektórym firmom

W ostatnim czasie zwiększa się liczba właścicieli przedsiębiorstw, którym firmy ubezpieczeniowe odmówiły ubezpieczenia mienia albo też zażądały dużo większej składki niż wcześniej. Najwięcej takich przypadków można odnotować w tych branżach, w których pożary mogą dość szybko przyczynić się do bardzo dużych strat. Chodzi więc o firmy działające w branży chemicznej, drzewnej, drukarskiej. Trudności napotykali również właściciele ferm drobiu. Jeden z toruńskich brokerów mówi, że niemal w każdym tygodniu spotyka się przynajmniej z jedną odmową jeśli chodzi o ubezpieczenie mienia firmy od czynników losowych. Inni mówią nawet już o pewnym trendzie na rynku ubezpieczeniowym. W porównaniu z zeszłym rokiem grono ubezpieczycieli zainteresowanych ubezpieczeniem mienia jest dużo mniejsze a czasami wręcz go nie ma. zaczęły też stawiać dużo większy nacisk kłaść na ocenę ryzyka. Dlatego też przed decyzją o sprzedaży ubezpieczenia, towarzystwa zarządzają kontrole zabezpieczeń stosowanych w mieniu, które ma być ubezpieczone. Wcześniej zdarzało się to dużo rzadziej. Niemniej oficjalnie tylko niektóre towarzystwa przyznają, że posiadają czarne listy branż, których nie obejmują ubezpieczeniami. Przykładowo Polskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe nie sprzedaje polis firmom zajmujących się produkcją papieru oraz drewna. Wszystko przez chęć ograniczenia ponoszonego ryzyka, a co za tym idzie zabezpieczenia się przed pogorszeniem wyników finansowych.  Pozostałe firmy ubezpieczeniowe wspominają tylko, że mają spis branż, co do których wykazują pewien dystans i bardziej sprawdzają przedsiębiorstwa w nich działające, co jednak nie wyklucza sprzedaży im polis.

Warta przypisuje poszczególne firmy do jednej z siedmiu klas ryzyka. Jeśli jakieś przedsiębiorstwo zostało zaliczone do grupy najbardziej ryzykownej, to oferta ubezpieczenia dla niego jest przygotowywana wówczas, gdy wysłany na miejsce inżynier oceniający ryzyko zda raport ze swoich obserwacji. Jako że wiąże się to z kosztami ponoszonymi przez ubezpieczyciela, warunkiem przeprowadzenia takie analizy jest zdecydowanie się na ubezpieczenie mienia powyżej pewnej minimalnej wartości ustalonej przez ubezpieczyciela.  Jeśli chodzi o branże, uznawane przez Wartę za bardzo ryzykowne to należą do nich te związane z produkcją drewna, plastiku, mebli, środków chemicznych oraz zajmujących się różnymi odpadami.

Oszustwa ubezpieczeniowe

Oszustwa zdarzają się w różnych branżach, do wyjątków w tym względzie nie należą również ubezpieczenia. Choć mało się mówi o przestępstwach dotyczących tego rynku, zdarzają się one dość często.

Problem ten nie dotyczy tylko Polski ale wszystkich krajów, w których ubezpieczenia są obecne. Im bardziej rozwija się w danym państwie branża ubezpieczeń, tym więcej jest tego typu przestępstw. Ich wspólnym mianownikiem jest najczęściej próba oszukania firmy ubezpieczeniowej w celu zaoszczędzenia na składkach płaconych za polisy. Oczywiście skala tych działań bywa różna, tak samo jak sposób ich dokonywania.

 Do tak zwanych lekkich przestępstw ubezpieczeniowych należą:

  • domaganie się odszkodowania za szkodę, której przyczyną nie był wypadek,
  • wnioskowanie o odszkodowanie za daną szkodę u kilku towarzystw ubezpieczeniowych,
  • nieinformowanie ubezpieczyciela o wszystkich elementach historii ubezpieczeniowej (najczęściej chodzi tu o szkodowość),
  • podawanie wyższych kosztów naprawy auta niż w rzeczywistości,
  • montowanie w samochodzie bardziej zniszczonych części, by w ten sposób zwiększyć wartość szkód w oczach ubezpieczyciela.

Czasami jednak, niektórzy klienci posuwają się jeszcze dalej, symulując włamania do własnych aut czy wypadki. Policja nieraz notuje sytuacje, w których ktoś zgłasza kradzież pojazdu, który sam wcześniej ukrył. W skrajnych sytuacjach dochodzi do próby wyłudzeń odszkodowań od innych osób, przez celowe wywoływanie kolizji i oskarżanie o ich spowodowanie osób trzecich.

Bywa że w proceder oszustw zaangażowany jest cały łańcuch osób. Nieraz, by uczynić bardziej wiarygodnym wniosek o odszkodowanie, dołączone do niego zostają opinie biegłych, mechaników, czy lekarzy, którym wcześniej płaci się by wystawili dokument potwierdzający wersję wydarzeń prezentowaną przez klienta chcącego oszukać ubezpieczyciela. Takie dokumenty pomagają też w uzyskaniu wyższego odszkodowania. Dla oszustów więc, przekupienie jakiegoś specjalisty i tak jest opłacalne.

Według danych firmy Ernst&Young, przestępstwa związane z ubezpieczeniami popełniają również osoby zajmujące się ich sprzedażą. Około 1/3 oszustw określa się mianem chybionej sprzedaży. Polega to na tym, że agent proponuje ubezpieczenie klientom, w taki sposób, by kupili polisę, która gwarantuje im bardzo małe świadczenie w sytuacji, gdy zdarzy się szkoda objęta ochroną ubezpieczeniową. W tym celu nie udzielają pełnej informacji np. na temat listy wyłączeń i wykorzystują niewiedzę lub niechęć kupujących do zapoznawania się z Ogólnymi

Warunkami Ubezpieczenia. Czasem też przekonują do kupna konkretnych polis takich konsumentów, którym one niemal na pewno nie przydadzą się.

Ubezpieczenia NNW w szkole

Zarówno szkoły jak i uczęszczający do nich uczniowie, zgłaszają ubezpieczycielom coraz więcej szkód. Nie znaczy to, że lawinowo rośnie liczba wypadków w placówkach ale wiąże się z coraz większą świadomością ubezpieczeniową rodziców a także samych uczniów. Raport w tej sprawie przygotowała grupa Ergo Hestia. Zgodnie z nim, dużo więcej wypadków dzieci i młodzieży zdarza się w szkole niż podczas wakacyjnego wypoczynku.

W naszym kraju zwiększa się liczba dzieci objętych polisą NNW, zwiększa się też świadomość do jakich świadczeń takie ubezpieczenie uprawnia. 13 lat temu Hestia otrzymała 1,7 tys. zgłoszeń szkód, które miały miejsce w roku szkolnym oraz 65 szkód, które miały miejsce w okresie zimowych ferii i letnich wakacji. Chodzi o szkody objęte zakresem ubezpieczenia NNW. W roku 2009 liczba zgłoszeń w roku szkolnym zwiększyła się i wyniosła trochę ponad 10 tys. a tych, które zdarzyły się w wakacje i ferie do 6,8 tys.

Coraz więcej rodziców zwraca też uwagę na to, jakie ubezpieczenie wykupują dla swojego dziecka, co więcej domagają się by były one coraz lepsze. To oczywiście wiąże się ze  świadomością,  iż w szkole może zdarzyć się wiele wypadków, niezależnie od tego jak dobrze z obowiązku opieki nad uczniami wywiązuje się szkoła.

Dzięki większej wiedzy na temat przysługujących uprawnień w związku z posiadaniem polisy NNW, rodzice częściej też zgłaszają nawet drobne wypadki, którym ulegnie ich dziecko. Trzeba też pamiętać, że rodzic nie jest zobowiązany do skorzystania z polisy, która jest mu oferowana przez pośrednictwo szkoły. Ubezpieczenie NNW dziecka jest sprawą dowolną dlatego można zdecydować się na poszukiwanie odpowiedniej polisy we własnym zakresie.

Według wspomnianego raportu najwięcej zgłoszeń dotyczy wypadków, do których dochodzi na boiskach i placach zabaw, salach gimnastycznych oraz korytarzach. Liczbę szkód zwiększają też niekorzystne warunki atmosferyczne, głównie te zimowe a więc śnieg i lód. Dużo mniej zgłoszeń dotyczy wypadków, którym dziecko ulega w mieszkaniu, stanowią one 4 % wszystkich szkód uczniów objętych NNW przez Ergo Hestię. Najczęstszymi urazami są natomiast złamania nóg i rąk – 40 %, urazy (skręcenia) stawów skokowych – 30 % i kolanowych  – 20 % jak również złamania nosa – 5 %.

Iranowi coraz bardziej ciążą sankcje ONZ

Iran zasugerował ONZ nowe rozwiązanie w zamian za zniesienie sankcji, którymi państwo to jest obwarowane. Chodzi o zgodę na obecność inspektorów przez okres 5 lat. Według niektórych znawców tematyki irańskiej, państwa zachodnie nie powinny spieszyć się z przyjmowaniem tej oferty dopóki Teheran jej nie sprecyzuje. Póki co bowiem, oprócz ogólnikowego oświadczenia, na temat jej szczegółów nic nie wiadomo. Na pewno natomiast można na tej podstawie stwierdzić, że wspomniane sankcje Iran odczuwa coraz bardziej dotkliwie. Propozycja ta pojawiła się po dwóch latach milczenia. Ostatnio bowiem porozumienie z władzami Iranu podpisali w 2009 roku przedstawiciele prezydenta Obamy. Zgodnie z nim Zachód miał dać Irańczykom paliwo umożliwiające uruchomienie reaktora znajdującego się w stolicy kraju. W zamian za to Iran zgodził się na zrezygnowanie z prowadzenia na własną rękę badań, których celem miało być wzbogacenie uranu. Władze jednak nie dotrzymały danego słowa i uznały umowę za nieważną. Tak samo zresztą działo się już wcześniej, jeśli chodzi o ustalenia na temat obecności obserwatorów  Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Po początkowej zgodzie Iranu, Zachód słyszał w końcu odmowę.

Według władz w Teheranie, prowadzony tam program atomowy jest cywilny i nie ma charaktery militarnego. Eksperci ONZ jednak nie wierzą w te zapewnienia. Jak bowiem wyjaśnić fakt, że Irańczycy ukrywają swoje laboratoria jądrowe pod ziemią i nie chcą pokazać żadnej dokumentacji na temat prowadzonych badań?

Iran wprawdzie podpisał traktat dotyczący nierozprzestrzeniania broni atomowej, deklaruje też zachowywanie jego postanowień, niemniej nie zgadza się na przeprowadzenie kontroli w tej kwestii. Jest zdania, ze traktat go do tego nie zobowiązuje. Na dzień dzisiejszy kamery Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej są obecne w paru laboratoriach, w których trwają badania nad wzbogacaniem uranu. Są jednak jeszcze laboratoria tajne, do których nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Z szacunków instytutu RAND wynika, że Irańczycy mogą dysponować ok 40 kg dobrze wzbogaconego uranu a ich naukowcom niewiele brakuje do tego by zbudować bombę atomową.

Nie daj się złapać na reklamowe triki

Reklamy aut jak to reklamy przedstawiają wszystko w różowym świetle a każda z nich zaprasza do skorzystania z mega okazji. I oczywiście nie mówią całej prawdy. Na szczęście jednak są pewne regulacje prawne, które zmuszają reklamodawców do umieszczania informacji, które pokazują jak naprawdę wygląda dana oferta. Przykładowo muszą oni podać jaka jest rzeczywista roczna stopa oprocentowania oraz jaki jest realny koszt kredytu po uwzględnieniu wszelakich opłat. Niestety przepisy pozostawiają dowolność jeśli chodzi o to jak ma być ta informacja przekazana. Musi być tylko widoczna i zrozumiała. A to, czy będzie widoczna z daleka, czy bliska, to już inna sprawa. Dlatego też najczęściej sprzedawcy stosują tutaj jak najmniejszą czcionkę tak, by klient nie zwrócił na nią zbytniej uwagi i by nie kolidowała z przekazem reklamy.

szczesliwe zycie na emeryturze polisa

Podobnie wygląda podejście reklamodawców do przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zabraniają one najogólniej mówiąc przekazu takich informacji, które konsumenta wprowadzają w błąd. W związku z tym firmy starają się jak mogą, by z jednej strony uczynić swoją ofertę sprzedaży samochodu jak najatrakcyjniejszą w przekazie reklamowym a jednocześnie nie zostać oskarżonym o łamanie wspomnianych przepisów.

Warto więc znać owe sztuczki, by nie dać się na nie złapać. Pierwszą z nich jest podawanie ceny obniżonej o 10 zł w stosunku do pełnej kwoty, by wizualnie samochód wyglądał na tańszy. Czyli nie 40 000 zł ale 39 990 zł. Dodatkowo, podawane są zazwyczaj ceny danych modeli aut w ich podstawowych, najsłabszych wariantach, zarówno jeśli chodzi o moc silnika, jak i wyposażenie. Co więcej, nawet gdyby się na nie zdecydować, to są albo niedostępne u dealerów, albo też trzeba na nie długo czekać.

Druga sztuczka to modne ostatnio kredyty 50 na 50. Oczywiście nie znaczy to, że kupimy auto za połowę jego ceny. Drugą część należy zapłacić najczęściej po upływie roku. Nie zawsze też owe „połowy” są jednakowe. Czasami dodaje się do nich inne opłaty związane z udzieleniem kredytu.

Ostatnio modne są też tzw. kredyty 0 %. To też wybieg, który sugeruje, iż bank nic na kredycie nie zarabia. Tymczasem ów zarobek przeniesiony jest po prostu na prowizję czy ubezpieczenia, które kredytobiorca musi wykupić.

Ostatnia ze sztuczek to zdjęcia w reklamach – piękny samochód, niska cena, a pod spodem małymi literkami podana jest informacja, że cena wcale nie dotyczy tego modelu.
YouTube Preview Image

 

Wyniki kolejnych firm ubezpieczeniowych (ING Życie, PTU, Pocztowe TUW)

Po Avivie, kolejne trzy towarzystwa ubezpieczeniowe publikują swoje wyniki. Pierwszym z nich jest ING Życie.

ING Życie

W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku zebrało składki w wysokości 1,02 mld zł. Komentując ten wynik prezes firmy Tomasz Bławat podkreśla, że jest on zgodny z wyznaczonymi wcześniej celami. Obniżenie, choć niewielkie, nastąpiło jeśli chodzi o wysokość wypłaconych odszkodowań. Wyniosły one 1,12 mld zł, rok wcześniej, w analogicznym okresie, kwota ta wynosiła 1,18 mld zł. Pogorszenie nastąpiło, jeśli chodzi o wynik techniczny: w tym roku 112 mln zł a w zeszłym 123 mln zł. Również zysk okazał się mniejszy w porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku kiedy wyniósł on 103,5 mln zł w tym zaś 94,5 mln zł. Prezes twierdzi, że ten stan rzeczy wynika z inwestycji firmy związanych z rozwojem, jeśli chodzi o grupowe ubezpieczenia na życie. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe zgadzają się z tym, że jest to kategoria polis z dużymi perspektywami na przyszłość, mimo że aktualnie dominuje w niej PZU.  Wynika to z faktu, że coraz więcej pracodawców oferuje ubezpieczenia grupowe jako dodatki do pensji.

  Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń

Drugą firmą, która opublikował swoje wyniki za wspomniany okres jest Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń. Przypis składki wyniósł 234 mln zł, czyli tyle samo co rok wcześniej. Sporo natomiast wzrósł zysk osiągnięty przez firmę – z 1,7 do 4,1 mln zł. Jednak mimo tego, wynik techniczny jest ciągle ujemny, choć i tu widać poprawę. W pierwszym półroczu zeszłego roku wynosił on – 4,7 mln zł a w tym roku – 3,4 mln zł.

 Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych

Trzecim ubezpieczycielem informującym o swoich osiągnięciach jest Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych. Zebrało ono 30 % więcej składek niż rok wcześniej, czyli nastąpił wzrost z 15,3 ml do 19,9 mln zł. Jednak mimo tego zyski są sporo niższe. W ubiegłym roku wyniosły one 702 mln zł a w tym jedynie 34 mln zł. Powiększył się też ujemny wynik techniczny z – 449 mln do – 476 mln zł.

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Czy uważa Pan/Pani zakup w Internecie za bezpieczny?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...