*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Oszukują na ubezpieczeniach zwierząt

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

Jak się okazuje różnorakie oszustwa i wyłudzenia w branży ubezpieczeniowej popełniają również ci, którzy posiadają ubezpieczenia zwierząt.

Proceder ten zauważono ostatnio w Wielkiej Brytanii i jak się okazuje przybiera różne formy. Oto jeden z przykładów. Jullie Pullman ubezpieczyła 8 psów. W pewnym okresie czasu każdy z nich po kolei miał złamaną nogę – przynajmniej według deklaracji i roszczeń ich właścicielki. Jako że ubezpieczenia zwierząt, które posiadała obejmowały również zwrot kosztów leczenia, klientka domagała się z tego tytułu 37 tys. funtów. Do tego momentu nie ma w tej sytuacji nic dziwnego – ot po prostu ubezpieczony, korzysta z wykupionej polisy. Okazało się jednak, że psy nie były leczone. Powód był prosty – nigdy nie istniały a kobieta fałszowała rachunki za leczenie rzekomo pochodzące od weterynarzy. Ubezpieczyciel zaczął coś podejrzewać i zaczął dzwonić do lekarzy weterynarii, których dane były na rachunkach. Oszustwo wyszło na jaw i pani Pullman została skazana na 38 tyg. pozbawienia wolności. Jak się okazało na Wyspach Brytyjskich ten przypadek nie należy do odosobnionych.

W zeszłym rok liczba oszustw i wyłudzeń ubezpieczeniowych wzrosła czterokrotnie.

Ujawnione, nieuprawnione roszczenia wyniosły w sumie ok. 2 mln funtów, niemniej eksperci są zdania że rzeczywista kwota może być sporo większa. To niestety obciąża również uczciwych klientów którzy ubezpieczają swoje zwierzęta. Jeśli bowiem jakiś typ polis staje się zbyt kosztowny to firmy ubezpieczeniowe podwyższają jej cenę po to by uczynić je bardziej rentownymi. Aktualnie w Wielkie Brytanii za polisę dla psa trzeba zapłacić średnio 220 funtów w skali rok czyli o 30 % więcej niż w roku 2007.

Czipowanie zwierząt nie zawsze skuteczneZwiększenie liczby oszustw jeśli chodzi o ubezpieczenia zwierząt wiąże się też z tym, że trudno je wykryć. Nikt bowiem nie wymaga od konsumenta by dostarczył pisemne zaświadczenie o tym, że jest właścicielem psa zwierzęcia, które zostało w jakiś sposób poszkodowane. Również rachunki za leczenie weterynaryjne nie są tak dokładnie ewidencjonowane i nie są dostarczane bezpośrednio do ubezpieczyciela. Drugim czynnikiem jest oczywiście to, że w wyniku kryzysu, niektórzy znaleźli się w gorszej sytuacji finansowej i szukają łatwego sposobu na zdobycie pieniędzy.
Niektórzy posuwają się nawet do wyrządzania realnej krzywdy zwierzętom symulując ich wypadki czy choroby. Towarzystwa ubezpieczeniowe otrzymywały już doniesienia o tym, że zwierzęta są porzucane lub zabijane w celu ubiegania się o wypłatę świadczeń z tytułu straty zwierzęcia.
Według prawnika Claire Lavera, który specjalizuje się w sprawach ubezpieczeniowych zdarzają się nawet sytuacje, w których właściciele samodzielnie okaleczają zwierzęta by wyłudzić odszkodowania. Wspomina on o przypadku, w którym koń miał tak bardzo poranione nogi, że jedynym rozwiązaniem było uśpienie go. Później okazało się, że historia właściciela o wypadku była kłamstwem a rany powstały w wyniku celowego okaleczenia.

W Wielkiej Brytanii ubezpieczenia zwierząt ma wykupioną ponad 2 mln posiadaczy psów i kotów. Łączna kwota przypisu składek z tego tytułu wynosi 500 mln funtów. Przyczyną popularności tego typu polis jest wzrost cen za usługi weterynaryjne i środki medyczne używane w leczeniu zwierząt. Posiadacze czworonogów chcą wiec mieć gwarancję, że ich pupile otrzymają pomoc szybko i że koszty leczenia sfinansuje ubezpieczenie.
Skoro wzrosły koszty leczenia zwierząt tym samym większe też stały się odszkodowania ze „zwierzęcych polis”. To zwróciło uwagę różnorakich oszustów, którzy wcześniej uprawiali swój proceder w innych dziedzinach. Niektórzy przykładowo zgłaszają się do ubezpieczycieli po odszkodowanie z tytułu utraty, drogich psów rasowych, których tak naprawdę nigdy nie posiadali.
Czasami zdarza się, że oszuści domagają się odszkodowania z tytułu utraconych potencjalnych zarobków. Chodzi tu głównie o psy i koty, które jako zwierzęta rasowe występować mogą na różnego typu wystawach, w których właściciele – zwycięzcy otrzymują nagrody pieniężne lub też z uwagi na to, liczbę zdobytych nagród są cenione jako reproduktorzy.

Wspomniany prawnik opowiedział o sytuacji, w której pewien ubezpieczony hodujący konie wyścigowe zgłosił do ubezpieczyciela konieczność uśpienia konia z uwagi na to, że jego stan zdrowia uniemożliwia mu startowanie w wyścigach. Z tego powodu domagał się 120 tys. funtów odszkodowania, które miały być zwrotem kosztów leczenia i odpowiednikiem potencjalnych przyszłych zysków. W toku dochodzenia okazało się, iż koń ten nigdy nie zajmował czołowych miejsc w zawodach, nie został też uśpiony lecz sprzedany.

Leave a Reply

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Czy będziesz oszczędzać na emeryturę, po okrojeniu składek z OFE?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...