*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Nowe opcje ubezpieczenia w Planecie Młodych

Pisaliśmy już o kartach ubezpieczeniowych skierowanych do uczniów i studentów. Jedną z nich jest Planeta Młodych, która od października tego roku zmieniła ubezpieczyciela na  Europäische Reiseversicherung AG z oddziałem w Polsce, przez co zyskała kilka nowych atutów.

Z karty korzystać mogą osoby w wieku od 6 do 33 lat. Klienci mają możliwość wyboru trzech wariantów karty a co za tym idzie również trzech wariantów ubezpieczenia, zaś każdy z nich posiada dwie wersje.

Pierwszy z nich to ubezpieczenie Classic.

Jest ono najbardziej podstawowe i w wersji CA oferuje jedynie polisę NNW do kwoty 7 tys. zł. Ochrona ubezpieczeniowa obowiązuje we wszystkich krajach świata oprócz Stanów Zjednoczonych i Kanady. Jej koszt to 35 zł. Polisa Classic CD różni się sumą ubezpieczenia NNW, która wynosi 20 tys. I oczywiście ceną – 48 zł.

Wariant Travel obejmuje ubezpieczenie NNW, kosztów leczenia i odpowiedzialności cywilnej.

Podobnie jak w poprzednim wariancie dwie wersje tego ubezpieczenia różnią się jedynie sumami poszczególnych polis. W przypadku NNW sumy są takie same jak powyżej. Polisa obejmująca koszty leczenia w obu wersjach zapewnia ich zwrot do kwoty 60 tys. euro, zaś polisa OC opiewa na kwotę 50 tys. euro. Cena karty Travel TA to 60 zł zaś wersja TD jest o 10 razy droższa. Osttani wariant karty to Travel Sport. Jak sama nazwa wskazuje przeznaczona jest dla amatorów uprawiania sportów ekstremalnych. Tylko bowiem w tym wariancie ochrona ubezpieczeniowa obejmuje zdarzenia, związane z ich uprawianiem. Jeśli chodzi o sumy ubezpieczenia, to są one takie same jak w przypadku karty Travel. Koszt obu wersji Sport Travel to odpowiednio 90 i 110 zł. Zakup karty upoważnia do jej korzystania przez 365 dni – czyli przez standardowy okres, na jaki zawieranych jest większość ubezpieczeń.

Po rozpoczęciu współpracy z nowym ubezpieczycielem poszerzono zakresy polis o dodatkowe opcje. Obejmują one między innymi: zwrot kosztów zakupu lub naprawy okularów do sumy 500 euro, sfinansowanie pomocy prawnej do kwoty 2,5 tys. euro, zwrot kosztów akcji ratowniczych do 5 tys. euro oraz pożyczenie pieniędzy w celu wpłacenia kaucji do 10 tys. euro.

 

Oczywiście Planeta Młodych to nie tylko ubezpieczenia. Jej posiadacze mają możliwość brania udziału w różnych konkursach SMS-owych oraz korzystania z wielu zniżek. Na stronie internetowej karty znajduje się lista dostępnych zniżek. Wystarczy wybrać województwo lub kategorię, którą jesteśmy zainteresowani by zapoznać się z nimi.

Europäische Reiseversicherung AG

Mniej osób decyduje się na zmiany OFE

Listopad dla Otwartych Funduszy Emerytalnych to ostatni miesiąc, w którym odbyła się sesja transferowa przed wejściem w życie zakazu akwizycji na rzecz zmiany funduszu.

W sesji tej 130,6 tys. Osób zdecydowało się na zmianę Funduszu, który będzie dbał o ich ubezpieczenia emerytalne. Oznacza to, że zmianę dokonało o 2,8 tys. osób więcej niż w sesji, która odbyła się trzy miesiące wcześniej. Patrząc jednak na cały rok 2011 można stwierdzić, że zmiany funduszu dokonało 5 % mniej klientów niż w roku ubiegłym. Zrobiło to bowiem 573 tys. osób.

Mniejsza liczba transferów jest związana ze zmniejszeniem liczby sprzedawców zatrudnionych przez Fundusze, jak również innym sposobem wynagrodzenia oraz tym, że Powszechne Towarzystwa Emerytalne wypowiedziały część umów akwizycyjnych. Do tych zmian przyczyniła się zapowiedź wprowadzenia wspomnianego zakazu akwizycji.

Bilans rezygnacji dotychczasowych i przejścia nowych był dodatni dla 6 OFE. Tak samo jak w sierpniu, również teraz najwięcej zyskały fundusze Aegon OFE oraz  PKO BP Bankowy OFE. Pierwszy z nich pozyskał 19,6 tys. Klientów a drugi 10,5 tys. Za nimi uplasował się Amplico OFE z 7,6 tys. nowych konsumentów. Dodatnie wyniki uzyskały również kolejno Generali OFE, do którego przy6było 4,2 tys. Członków, Axa OFE, które zyskało 3,7 tys. klientów i Warta OFE z 700 dodatkowymi osobami.

Na samym końcu znów wylądowały największe fundusze. Aviva OFE stracił per saldo 20,1 tys. konsumentów a INNG OFE  8,2 tys. członków. Niespodzianką jest wynik Nordea OFE, który pierwszy raz od trzech lat uzyskał ujemny bilans. Stracił on bowiem 7,4 tys. osób, mimo że w sierpniu plasował się w czołówce funduszy, które uzyskały wynik dodatni.

W roku 2012 na mocy zakazu akwizycji jedynym sposobem zmiany OFE będzie wypełnienie odpowiedniego formularza i przesłanie go drogą pocztową do funduszu. Zapewne to wpłynie jeszcze bardziej na zmniejszenie liczby transferów w ramach OFE. Dotychczas bowiem wyglądało to w ten sposób, że do klienta dzwonił agent, proponował mu spotkanie, w trakcie którego załatwiano wszystkie niezbędne formalności.

Koszty, których zwrot przysługuje poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych

Firmy ubezpieczeniowe wspominają o niskiej świadomości ubezpieczeniowej Polaków najczęściej przy okazji komentowania porównania wyników sprzedaży określonych ubezpieczeń w Polsce i w krajach Europy Zachodniej.

Niemniej jak się okazuje ta niewielka świadomość dotyczy również wiedzy na temat uprawnień wynikających z byciu poszkodowanym.

Kilka dni temu swoimi doświadczeniami w tym względzie podzieliła się Kancelaria Radców Prawnych Europejskiego Centrum Odszkodowań. Jak się okazuje wiele osób poszkodowanych w wypadkach samochodowych nie wie o zwrot jakich kosztów może wystąpić do firmy, w której sprawca wykupił ubezpieczenie OC. Zazwyczaj ich roszczenia sprowadzają się do odszkodowania za poniesiony uszczerbek na zdrowiu oraz oczywiście do zwrotu koszty naprawy samochodu.

 

Kancelaria przypomina, że w przypadku szkód osobowych, poszkodowani mogą domagać się również zwrotu kosztów, które musieli ponieść z tytułu leczenia i rehabilitacji. Listę tych kosztów można znaleźć w Kodeksie Cywilnym, w artykule 444. Należą do nich wydatki poniesione na sfinansowanie leczenia i rehabilitacji, kupno sprzętu ortopedycznego i wózków inwalidzkich, w przypadku powstania niepełnosprawności – kosztów przystosowania pomieszczeń do potrzeb poszkodowanego. Oprócz tego ubezpieczyciel ma obowiązek zwrotu pieniędzy za opiekę innych osób nad poszkodowanym, za specjalistyczną dietę, operacje plastyczne oraz za przejazdy, które mają związek z leczeniem ale również z odwiedzinami bliskich osób. Jak więc widać katalog tych zwrotów jest dość spory.

Tymczasem z doświadczeń Kancelarii wynika, że ubezpieczyciele niejednokrotnie mnożą przeszkody na drodze wypłaty odszkodowań. Przykładowo odmawiają zwrócenia kosztów za prywatne wizyty lekarskie argumentując, że poszkodowani powinni korzystać ze świadczeń w ramach NFZ. Problem w tym, iż na specjalistyczne świadczenia w ramach publicznej służby zdrowia trzeba nieraz czekać dość długo. Dlatego Kancelaria reprezentując swoich klientów w sądach zawsze podkreśla, że mają oni prawo do jak najszybszego leczenia i powrotu do zdrowia.

 

Trzeba jednak pamiętać, że sama wiedza o tym co ubezpieczenie OC sprawcy może sfinansować nie wystarczy. Trzeba jeszcze zadbać o zebranie szczegółowej dokumentacji wydatków, które poszkodowany poniósł. Ta dokumentacja to przede wszystkim wszelkie rachunki i faktury ale również dokumenty potwierdzające wizyty u lekarzy i korzystanie z usług rehabilitantów.

Statystyki policji mówią: warto mieć autocasco

oc komunikacyjne pojazdowStatystyki publikowane przez policję pokazują, ze w ciągu pierwszych 6 miesięcy bieżącego roku, średnio w ciągu jednego dnia skradziono 43 samochody. Najwięcej kradzieży zdarzyło się na warszawskich parkingach. W całym roku 2010 średnia dzienna jeśli chodzi o kradzieże wyniosła 44 pojazdy.

Jak więc widać kradzieże są dość powszechne i myślenie życzeniowe typu „mnie to nie spotka”, nie jest dobrym rozwiązaniem. Dlatego warto pomyśleć zawczasu o zabezpieczeniu swojego auta przed taką sytuacją. Trzeba pamiętać, że dziś najwięcej aut znika z ulic i parkingów, a system alarmowy, to często zbyt mało, by uniemożliwić kradzież. Dobrym, choć drogim rozwiązaniem jest  korzystanie z parkingów strzeżonych. Jednak wiąże się to z wydatkiem rzędu 1200 – 1800 zł rocznie, poza tym nie zawsze przecież zostawiamy auto wyłącznie na parkingu.

Jeśli jednak zdecydujemy się na to rozwiązanie, warto zwrócić uwagę na to, czy parking, który chcemy wybrać, jest tak naprawdę strzeżony, czy tylko dozorowany. Jeśli w grę wchodzi ta druga opcja, uzyskanie odszkodowania od jego właściciela może być problematyczne. Pamiętajmy też, że w pierwszym półroczu tego roku z parkingów strzeżonych skradziono 3, 2 tys. aut.

Dlatego dużo bardziej opłacalnym zabezpieczeniem jest ubezpieczenie AC. Jest ono te skuteczniejsze gdyż działa wszędzie i choć nie zapobiegnie kradzieży, to pozwoli nam zdobyć pieniądze na zakup nowego auta. Tymczasem część kierowców mając świadomość tego, że autocasco nie jest obowiązkowe, nie decyduje się na jego zakup. Jednak gdy się doda do siebie częstotliwość kradzieży samochodów i koszt zakupu nowego, wówczas okazuje się, że brak polisy AC jest pozorną oszczędnością. Na zakup powinni zdecydować się szczególnie właściciele samochodów zaliczanych do kategorii luksusowej oraz średniej szczególnie tych, które najczęściej padają łupem złodziei. W tym roku są nimi  Volkswageny Passat oraz Golf. Tych pierwszy w pierwszym półroczu skradziono 562, tych drugich 572. Jeśli chodzi o cenę autocasco to nie jest ona wcale tak wysoka, jak się niektórym wydaje. Przykładowo ubezpieczenie AC dla Golfa w wieku 4 lat kosztować może od 700 do 1 tys. zł rocznie.

Ubezpieczenie kosztów pogrzebu i nagrobka

Mamy listopad więc myśli wielu osób skupiają się na końcu życia i pamięci o swoich bliskich, którzy odeszli. To czas kiedy też docierają do nas przyziemne myśli, mianowicie, że pogrzeb, nagrobek i jego utrzymanie to konieczność poniesienia, nieraz sporych, wydatków. Tym bardziej, że od marca tego roku zasiłek pogrzebowy wynosi 4 tys. zł, a nie jak dotychczas 6406,16 zł. Dla wielu osób jest to kwota niewystarczająca, by opłacić wszystkie elementy związane z pochówkiem bliskiej osoby.  Dlatego też firmy ubezpieczeniowe coraz częściej proponują ubezpieczenia, które mają pomóc w uniknięciu nadmiernych kosztów.

Jedną z takich polis jest produkt przygotowany we współpracy towarzystwa MACIF Życie z firmą Mementis, posiadającą sieć zakładów pogrzebowych i oferującą kompleksową obsługę pogrzebów.  Program Mementum, bo taką nazwę nosi produkt, to ubezpieczenie gwarantujące pokrycie kosztów pogrzebu. Przy tworzeniu indywidualnej polisy klient ma możliwość zaplanowania swojego pogrzebu przez wybór odpowiednich usług z przedstawionej mu listy. On też decyduje czy składka będzie opłacana przez 10 czy 15 lat. Jej wysokość zależy oczywiście od sumy ubezpieczenia, która maksymalnie może wynosić 10 tys. zł, a sama składka to od 10 do 31 zł za miesiąc.

To oferta dla tych, którzy chcą zdjąć ze swoich bliskich problem ponoszonych kosztów pogrzebu i załatwiania części formalności z tym związanych. Jednak firmy ubezpieczeniowe proponują również ubezpieczenia dla tych, którzy zajmują się grobami swoich bliskich. Ubezpieczenie nagrobka – bo o nim mowa można wykupić najczęściej jako dodatkową opcję do innych polis – najczęściej mieszkaniowych. Zakres ochrony bywa różny – zależnie od ubezpieczyciela i wybranego wariantu polisy. Czasami trzeba wybrać droższy wariant, by objąć również elementy przymocowane na stałe do nagrobka. Jeśli chodzi o czynniki ryzyka, przed którymi chroni polisa, to oprócz działania żywiołów są to również działania osoby trzecich: wandalizm oraz kradzież.

Z kolei lista wyłączeń zawiera najczęściej szkody spowodowane osunięciami gruntu, woskiem z palących się zniczy czy wynikające z działań firm pogrzebowych, kamieniarskich i zarządu cmentarza.

Jak pomóc bezdomnym kotom w zimie? Białystok daje przykład

Białostoccy radni wpadli na pomysł jak sprawić, by bezdomne koty w miarę bezboleśnie przeżyły zbliżającą się zimę. Wystosowali oni apel do administratorów i zarządzających osiedlami oraz mieszkańców Białegostoku, by włączyli się w projekt „Mruczek – mój sąsiad”. Powstał on z inicjatywy grupy osób, którym los bezpańskich kotów nie jest obojętny. Jego głównym założeniem jest stworzenie sieci miejsc, w których mogłyby bezpiecznie schronić się przed mrozem. Azyle te powinny znajdować się na możliwie wielu osiedlach, można do ich stworzenia wykorzystać pomieszczenia w piwnicach, z których nikt nie korzysta. Dodatkowo do każdego z takich miejsc przypisani byliby opiekunowie, którzy dbaliby o zwierzęta, karmiąc je oraz sprzątając po nich tak, by brzydkie zapachy nie dawały się we znaki mieszkańcom. Projekt zakłada tworzenie okien przystosowanych do kocich możliwości i pozwalających im na bezpieczne wchodzenie i wychodzenie z dedykowanych im pomieszczeń. Okna te będą miały taką konstrukcję by niwelować potencjalne straty ciepła z wnętrza budynku. Kolejnym elementem akcji, który ma nie pozwolić na to by koty się rozmnażały i przez to zwiększały liczbę bezdomnych osobników ma być ich kastrowanie i sterylizowanie.

Są już osiedla gdzie projekt zaczął być wdrażany. Jednym z nich są bloki, zarządzane przez Spółdzielnię Mieszkaniową Piaski, gdzie stworzono dwa miejsca, w których zwierzęta mogą znaleźć schronienie. Mieszkańcy, którzy wyszli z inicjatywą ich stworzenia zobowiązali się wobec władz spółdzielni, że będą opiekować się czworonogami i jak na razie wywiązują się z tego w sposób należyty.  Ponadto Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami udzieliło Spółdzielni praktycznych wskazówek co do typu okien, które powinny być zamontowane oraz sposobów radzenia sobie z brzydkimi zapachami. Prezes spółdzielni zwraca uwagę na to, że takie rozwiązanie jest zadowalające dla miłośników kotów, którymi mogą się opiekować i dla tych, którzy nie przepadają za tymi zwierzakami, gdyż nie chodzą one po wszystkich piwnicach i nie zanieczyszczają ich.

YouTube Preview Image

Białostoccy radni zdając sobie sprawę, że w wielu sytuacjach koty są przeganiane z piwnic albo wręcz zabijane za pomocą podkładania różnych trucizn, by wszyscy mieszkańcy zaangażowali się w tworzenie kocich azylów albo przynajmniej nie przeszkadzali tym, którzy chcą pomóc zwierzakom.

Lekarze mają problemy z dodatkowym ubezpieczeniem

Firmy ubezpieczeniowe sprzedające ubezpieczenia lekarzom zdają sobie sprawę, że ci którzy biorą na siebie zbyt wiele obowiązków stanowią większe zagrożenie dla pacjentów, a co za tym idzie ubezpieczyciele w ich przypadku ponoszą większe ryzyko. Dlatego też niektórzy lekarze mogą mieć problem z wykupieniem polisy OC z tytułu wykonywanego zawodu.

Taka sytuacja spotkała ostatnio lekarza z Rudy Śląskiej, który pracuje na etacie w szpitalu i na kontrakcie na izbie przyjęć. Gdy stwierdził, że chce kupić dodatkowe ubezpieczenie OC, by uniknąć potencjalnych konsekwencji finansowych w przypadku popełnienia jakiegoś błędu medycznego, wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe, z którymi rozmawiał stwierdziły, że nie sprzedadzą mu polisy z uwagi na to, że pracuje więcej niż przewidują normy. Według nich tak długa praca w ciągu dnia zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia wspomnianego błędu.

Jeden z radców prawnych zajmujących się głównie procesami o odszkodowania z tytułu błędów lekarzy stwierdziła, że zachowanie ubezpieczycieli w tej kwestii jest zrozumiałe. Na izbie przyjęć bowiem zdarzają się dość poważne błędy, kończące się poważnym i trwały uszczerbkiem na zdrowiu pacjentów, to z kolei wiązać się może z koniecznością wypłaty nie tylko jednorazowego świadczenia, ale i długotrwałej, czasem i dożywotniej renty. Z drugiej strony zrozumiałe jest też zachowanie lekarzy, którzy wykupują ubezpieczenia dodatkowe na własną rękę. Jak się bowiem okazuje obowiązkowe polisy, które lekarze muszą wykupić, mają na tyle niskie limity ochrony, że nie zawsze wystarczają na opłacenie zasądzonego odszkodowania. Póki co rekord, jeśli chodzi o wysokość zadośćuczynienia, które ustalił sąd, to ponad 1 mln zł.

Przepisy, które regulują mówią, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie może odmówić sprzedaży konkretnych polis, których od lekarzy i innych osób wymaga ustawa. Tak więc anestezjolodzy, położnicy, ortopedzi i chirurdzy muszą się zaopatrzyć w polisę, na kwotę 100 tys. euro, dentyści na kwotę 50 tys. euro, a lekarze pozostałych specjalności na kwotę 25 tys. euro. Jeśli odszkodowanie jest większe niż suma ubezpieczenia, lekarz dopłaca brajlującą kwotę z własnych środków.

Ubezpieczenia direct: AC tańsze, OC droższe niż przed rokiem

Ostatnio w branży ubezpieczeniowej sporo mówiło się o rozwoju kanałów sprzedaży direct oraz o tym, że ciągle największy udział w nim mają ubezpieczenia komunikacyjne. Polska Izba Ubezpieczeń w swoim raporcie porównała też stawki jakie trzeba było zapłacić za ubezpieczenie OC samochodu, oraz autocasco i assistance w pierwszym półroczu tego roku, w kanałach direct. Podane stawki są oczywiście uśrednione.

Zacznijmy od polis OC. Ich średnia cena przy zakupie przez internet lub telefon to 472,53 zł, czyli o 3,2 % więcej niż w roku 2010, kiedy to średni koszt wynosił 457,87 zł. Za ubezpieczenie AC trzeba było zapłacić 442,51 zł, czyli o 23, 98 % niż w roku 2010, kiedy to średnia składka wynosiła 582,13 zł.

Tańszy stał się również pakiet OC AC. W omawianym okresie w tym roku jego średni koszt wyniósł 915,04 zł, zaś w roku 2010 kosztował 1040 zł, czyli 12,02 % więcej. Podobnie działo się ze składkami, które trzeba było zapłacić kupując ubezpieczenia assistance kanałami direct. Okazały się one o 20,54 % mniejsze niż w roku ubiegłym. Ich koszt to 45,89 zł, podczas gdy rok wcześniej kosztowały one 57,75 zł.

Jak więc widać podwyżki, które dotykają wcale nie muszą oznaczać, że w każdej sytuacji przy zakupie nowego ubezpieczenia trzeba zapłacić więcej niż rok wcześniej. Trzeba pamiętać, że bardzo często ubezpieczenia kupowane za pośrednictwem telefonu i internetu są tańsze niż w tradycyjnych kanałach sprzedaży. Poza tym coraz częściej podwyżki ubezpieczeń dotyczą jedynie pewnych grup klientów, które cechują się najwyższym stopniem ryzyka. Niższe ceny za ubezpieczenia komunikacyjne (z wyjątkiem OC) oraz łatwość i wygoda zakupu za pomocą kanałów direct, to zapewne główne czynniki, które będą czynić tę formę sprzedaży coraz bardziej popularną, nie tylko wśród kierowców. Jeśli zaś chodzi o OC komunikacyjne, to ów wzrost średniej ceny o 3,2 % jest i tak mniejszy niż średni wzrost tych polis w wielu firmach sprzedających ubezpieczenia komunikacyjne przede wszystkim drogami tradycyjnymi.

Majątkowe assistance – nowe ubezpieczenie już niedługo

Ubezpieczenie assistance w Polsce ciągle jeszcze zazwyczaj kojarzy się z polisą samochodową, choć coraz bardziej popularne stają  również assistance domowe i medyczne. Produktem z tej kategorii, nie znanym jeszcze w naszym kraju, jest majątkowe ubezpieczenie assistance, z które korzystają już obywatele takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Finlandia i wielu innych. Aktualnie Polygon Poland pracuje nad wprowadzeniem takiego ubezpieczenia do oferty dwóch firm ubezpieczeniowych działających na polskim rynku.

Majątkowe assistance to dodatkowa opcja, o którą można rozszerzyć ubezpieczenie domu, mieszkania czy innej nieruchomości, np. siedziby firmy. Usługi w ramach tej polisy zapewnia zewnętrzna firma, z którą klient kontaktuje się w razie potrzeby. Zobaczmy na czym one dokładniej polegają.

Produkt ten na Zachodzie jest często wykupywany przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Według statystyk najczęstsze zdarzenia losowe, które powodują straty w takich firmach to kradzieże i wandalizm, które zdarzają się średnio co 3-4 lata, zalania, średnio co 10 lat, oraz raz na 50 lat – pożary. Ubezpieczenie to gwarantuje ekspresowe likwidowanie szkód spowodowanych czynnikami, które znajdują się w zakresie ochrony i mieszczą się w ustalonym w umowie limicie. Ów limit w krajach zachodnich mieści się w granicach od 500 do 5 tys. euro. Dzięki temu niwelowane są potencjalne straty jakie mogłyby wyniknąć z konieczności dłuższej przerwy w działalności przedsiębiorstwa. Bez takiej polisy przedsiębiorca musi zgłosić szkodę, czekać na przybycie rzeczoznawcy oraz na ekipę, która szkody zlikwiduje i w końcu na wypłatę odszkodowania. Natomiast w przypadku powsiadania ubezpieczenia zazwyczaj jeszcze tego samego dnia można wznowić działalność.

Majątkowe assistance sprawia, że firmy ubezpieczeniowe mogą rozszerzyć obsługę klienta o kolejny element – likwidację szkód, dzięki czemu uczynić ją bardziej kompleksową. Póki co bowiem działanie ubezpieczyciela sprowadza się do oszacowania wartości szkód i wypłaty świadczenia. Niemniej wraz ze wzrostem wymagań klientów, towarzystwa ubezpieczeniowe będą musiały rozszerzać swoje oferty.

Póki co  Polygon Poland nie zdradza, które firmy ubezpieczeniowe będą miały w ofercie majątkowe assistance. Wiadomo tylko, że odpowiednie umowy zostały już podpisane i produkt na pewno pojawi się w sprzedaży.

 

Dal humoru na przyszlosc jesli chcemy budowac dom a pozniej go ubezpieczyc :)

YouTube Preview Image

Pieniądze wyrzucone w błoto – jak w Kielcach dba się o bezdomne zwierzęta

Żywienie zwierząt chorych na anemięBezradność i lekkomyślność niektórych urzędników w wydawaniu publicznych pieniędzy naprawdę może zadziwić i zirytować. Tym razem sprawa dotyczy Kielc, a dokładniej dzielnicy Białogon i pieniędzy, które mają być przeznaczone na walkę z bezdomnością zwierząt.

Aktualnie co miesiąc Urząd Miasta wydaje kilkadziesiąt złotych za bezdomne psy, które zostały przeniesione do hoteli dla zwierząt po likwidacji schroniska w Białogonie, które działało nielegalnie. Innej alternatywy nie znaleziono, bo w schronisku w dzielnicy Dyminy nie ma miejsc, by pomieścić aż tyle czworonogów.

Ubezpieczenia zwierzat – zobacz

Nielegalne schronisko było prowadzone przez mężczyznę, który w sierpniu tego roku został aresztowany, zaś psy w liczbie 76, które przebywały tam w tragicznych warunkach trafiły pod opiekę miasta. Na działalność aresztowanego skarżyło się wielu okolicznych mieszkańców oraz osób, którym nieobojętny było los zwierząt. Niestety jak się okazało, myślenie, że zamknięcie schroniska rozwiąże całą sprawę było krótkowzroczne. Już teraz Urząd Miasta jest winny właścicielom hoteli dla zwierząt minimum 80 tys. zł i nic nie wskazuje, by nie miały rosnąć przynajmniej o 40 tys. miesięcznie, bo rozwiązania tej sytuacji jak na razie nie znaleziono.

YouTube Preview Image

Wiceprezydent Kielc też jak widać cechuje się krótkowzrocznością, bo twierdzi, że koszty uda się zmniejszyć, jeśli różne organizacje zaangażują się w szukaniu domów dla czworonogów i promując ich adopcję. Według Anny Studzińskiej, która stoi na czele kieleckiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, taka postawa jest zrzucaniem odpowiedzialności na innych za to, co należy do obowiązków Urzędu Miasta. Pod opieką Towarzystwa już teraz znajduje się 100 czworonogów i miasto wcale nie płaci za ich utrzymanie, a spodziewa się jeszcze więcej. Niezrozumiałe jest też wydawanie pieniędzy na pobyt zwierząt w hotelikach, zamiast zainwestowania tych środków w budowę nowego schroniska. Nie trzeba być specjalnie inteligentnym, by zdać sobie sprawę z tego, że gdy pojawią się nowe psy i koty, nad którymi miasto będzie musiało sprawować opiekę, to koszty wzrosną jeszcze bardziej. Jak widać nowa ustawa o ochronie zwierząt w Polsce pewnych absurdów nie zlikwidowała.

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Z usług którego ubezpieczyciela korzystasz najczęściej przez internet

Pokaż wyniki